Co nowego?Galeria pracO programieO nasKontakt
















































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































































powrót







ARTUR GRZECHNIK

urodził się 20 czerwca 1972 r. w Puławach. Ukończył tam szkołę podstawową i liceum zawodowe. Został elektronikiem, ale nie podjął pracy w wyuczonym zawodzie.  Jako nastolatek posiadał rozległe zainteresowania. Szczególną jego pasją była muzyka i sport.  W klubie sportowym uprawiał wyczynowo bieganie.  Niestety, zaciekawiły  go też inne rzeczy niedobre...  To one pokrzyżowały jego plany. Odsunęły na dalszy plan marzenia i relacje z bliskimi osobami, ograniczyły wolność. Doprowadziły go do utraty  zdrowia... Artur stał się osobą niepełnosprawną, na wózku inwalidzkim, ma trudności w mówieniu.

            Obecnie, po zwycięskiej walce z nałogiem potrzebuje jedynie wsparcia i akceptacji innych ludzi. Od kilu lat prowadzi zdrowy, nienaganny tryb życia. Jest pacjentem Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego ''Dom Ciepła'' w Warszawie. Tu poznaje siebie na nowo,  próbuje pokonać ograniczenia związane z niepełnosprawnością. Odkrywa też swoje nowe możliwości. Jedną z nich jest malarstwo. Ono daje mu pozytywną energię, satysfakcję i pozwala trwać w chorobie. Jest sposobem wyrażenia tego, czego nie może  wypowiedzieć.  Na obrazy  przelewa swoje uczucia i emocje. Pasję tworzenia odkrył już wcześniej, kiedy był jeszcze sprawny ruchowo. Wtedy mógł używać pędzla i farb. Obecnie z trudem porusza rękami.  Nie poddał się jednak, próbując na nowo tworzyć, zaczynając od grafiki komputerowej.  Z czasem wyćwiczył się i stara się malować pastelami. W tej technice, jak mówi, odnalazł siebie. Uwielbia twórczość Beksińskiego, w tym klimacie próbuje się wyrazić, używając całej palety kolorów, ponieważ jest niezwykle wrażliwym człowiekiem, stroniącym od szarości. Uwielbia też fotografować. Najczęściej utrwala w obiektywie świat wokół siebie.

Grafiki



Kolaże


Pastele








TERESA WINKOWSKA

Urodziła się w Łodzi i tu od zawsze mieszka. Inspiracją do malarstwa była choroba jej mamy. Podczas malowania przenosi się w inny wymiar, regeneruje siły. Od 2008 roku należy do Polskiego Związku Niewidomych i Niedowidzących. Obrazy, które maluje, są nasycone kolorami, gdyż jest to bardzo bliskie jej wrażliwości i percepcji. Najbardziej lubi malować kwiaty i pejzaże. Maluje akrylem, czasem suchymi pastelami. Podziwia twórczość Claude Moneta, Vincenta Van Gogha i Józefa Chełmońskiego. Chciałaby poznać nowych ludzi, którzy malują tak samo jak ona, chciałaby doskonalić  od nich warsztat malarski.



ELŻBIETA LITWINOWICZ

Polska jesień

Mieszka w Starowej Górze pod Łodzią. Ukończyła studia plastyczne w Łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych na Wydziale Ubioru, dyplom w pracowni prof. Lecha Kunki w 1971 roku.

W latach 70tych XX wieku zajmowała się malarstwem sakralnym i także ceramiką artystyczną. Obecnie swoje twórcze zainteresowania kieruje na malarstwo olejne sztalugowe. Jej obrazy to głównie pejzaże pokazujące piękno polskiej przyrody, zwłaszcza piękno polskich lasów.

Malarstwo Elżbiety Litwinowicz jest poetyckim realizmem. Maluje ona olejem na płótnie, maluje niemal zawsze z natury, bądź ze zdjęć, które sama zrobiła.

Artystka opowiada: „nie wstydzę się własnego sentymentalizmu ani swoich sentymentów. Uważam, że słowo piękno we wszystkich odmianach, oraz to, co ono niesie  w sobie, ma nadal rację bytu wśród nas, na tym świecie, chociaż co poniektórzy ożenili go z tandetą. A malarstwo jest dla mnie przede wszystkim sprawą uczucia i to dziejącego się na wielu płaszczyznach. (…) warsztat jest dla mnie czymś oczywistym i naturalnym. Bez niego nie ma co ruszać w sztukę, siadać do sztalug. Malarz bez warsztatu jest kaleką albo hochsztaplerem”.







ELŻBIETA PYRA

Urodzona w Łączonku nieopodal jeziora przekonana, że otaczająca je piękno przyrody, zmieniające się każdego dnia dało początek jej twórczości, która towarzyszyła jej w dalszym życiu. Obecnie mieszkanka Włocławka, uważająca się za amatorkę, z ukończonymi kursami haftu, haftu kujawskiego, tkactwa. Obecnie kontynuuje kurs malarstwa w WCK we Włocławku. Brała udział w programie Kapitał Ludzki organizowanym przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i MOPR we Włocławku w zakresie malarstwa i rzeźby. Udział w programie pozwolił jej "wyjść z ukrycia" i mieć odwagę pokazać swoje prace - martwą naturą, pejzaż, architekturę – wykonane farbami akrylowymi, suchymi i olejnymi pastelami, a przede wszystkim farbami olejnymi. Najbliższymi jej sercu są impresjoniści. Z rodzimych malarzy podziwia i inspiracje czerpie z twórczości Fałata, Wyczółkowskiego, Stanisławskiego. Fascynuje ją mroczność Beksińskiego, a obecnym „wzorem” jest Stanisław Mazuś. Uprawianie sztuki jest dla niej radością, beztroską, wolnością, bezpośrednio wpływającą na stan zdrowia, regenerując i rehabilitując jej stan psychiczny. Czuje się dowartościowana i potrzebna chociażby przez fakt przekazywania swoich prac na cele charytatywne, pomagając innym - pomagając samej sobie. Dowartościowuje się również i czerpie przyjemność z doskonalenia i rozwijania artystycznego warsztatu, otwierania się na innych ludzi, w zdobywaniu odwagi w nawiązaniu kontaktów. Pragnie poznać inne malujące osoby, które skutkiem zdarzeń losowych, podobnie jak ona stały się osobami niepełnosprawnymi. Chciałaby rozwijać się poprzez udział w plenerach malarskich, obcowaniem z innymi twórcami, od których mogłabym się wiele nauczyć i służyć im swoją pomocą. Prezentując swoje prace, sprzedając je chciałaby dać sobie szansę na dalszą naukę i kupno materiałów malarskich.





URSZULA MULARCZYK

(ur. 7 czerwca 1977 r. w Kłaju). Ukończyła studia magisterskie na wydziale matematyki Akademii Podlaskiej oraz uzyskała dyplomy specjalisty w zakresie administracji systemami i grafiki komputerowej na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Obecnie mieszka i tworzy w Bochni. Jako wnuczka artysty malarza Józefa Mularczyka od najmłodszych lat miała kontakt ze sztuką. Z ciekawością przyglądała się pracy Dziadka i podpatrywała technikę i sposób patrzenia na świat. Inspirowana jego przykładem swoje pierwsze dwa obrazy olejne namalowała w wieku 13 lat („Tulipany” i „Nasturcje”). Prace Urszuli po raz pierwszy zostały wystawione przy okazji wystawy malarstwa Józefa Mularczyka w Bibliotece Miejskiej w Bochni w 1995 r. Dwa lata później doczekała się pierwszej samodzielnej wystawy zatytułowanej „Kolory ciszy” w Bibliotece Gminnej w Kłaju, a w 1998 r. wystawę tę powtórzono w Miejskim Domu Kultury w Bochni. W 2006 r. ponownie wzięła udział w wystawie dzieł Dziadka, w galerii Willi Orla w Zakopanem. W 2011 roku jej prace były częścią cyklu wystaw w galeriach Civitas Christiana w Bochni, Krakowie oraz w Nowym Sączu. W maju 2012 roku miała kolejną samodzielną wystawę w Gminnej Izbie Regionalnej w Kłaju. We wrześniu 2012 roku, kilkanaście jej obrazów wystawiono w „Galerii u Ewy”, w Zakopanem. Jej rozwijający się talent zwrócił uwagę wybitnego krakowskiego historyka sztuki, prof. dr hab. Jana Samka, który poprosił o wykonanie ilustracji do dwóch z jego opracowań naukowych, „Bielsko – katedra św. Mikołaja i kościół św. Stanisława biskupa” (wyd. Kraków 1999 r.) oraz „Sarmacko-szlacheckie koncepty w sztuce polskiej epoki baroku” (wyd. Kraków, 2006 r.).

Urszula Mularczyk od urodzenia nie słyszy, lecz brak słuchu zaprocentował zwiększoną wrażliwością na piękno. Sztuki graficzne stanowią dla niej dodatkowy sposób komunikacji i wyrażenia siebie, utrudnionego przez niepełnosprawność. Ulubione techniki to grafika i suche pastele, lecz nie stroni też od malarstwa olejnego. Zajmuje się także fotografią i grafiką komputerową.






JOLANTA KOŚCIELECKA

Malowała i rysowała od dziecka, uczęszczała do ogniska plastycznego. Początkowo kopiowała pejzaże, kwiaty, martwe natury „małych Holendrów”, ucząc się olejnej techniki. Potem zaczęła malować własne kompozycje. Obowiązki zawodowe i rodzinne spowodowały, że nie mogła malować tyle ile chciała. Od paru lat przebywam na rencie i ma czas na własną twórczość.

Malarstwo olejne daj jej możliwość obcowania z kolorem, swobodne określanie i wyrażanie barw tak, jak je widzi, a sam rysunek piórkiem czy ołówkiem ograniczał. Posługiwała się nim wykonując czarnobiałe reklamy i rysunki dla prasy pracując jako redaktor graficzny. Wtedy także zajmowała się rysunkiem satyrycznym. Jej ulubieni malarze to Rembrandt, Vermeer van Delft, impresjoniści francuscy, z polskich: Mehoffer, Ruszczyc, Podkowiński, Gnatowski. Szczególnie zaś zainspirowana twórczością Moneta.

Uprawianie sztuki stanowi dla p. Jolanty refugium od problemów dnia codziennego i choroby, ma działanie terapeutyczne, pozwala na miłe i pożyteczne spędzenie czasu. Jest też sposobem na wyrażanie siebie i „zatrzymanie” w formie obrazów piękna otaczającego świata. Ponadto interesuje ją literatura, genealogia, kontakt z przyrodą, muzyka, zwłaszcza klasyczna przy której maluje. Pisze także wiersze, należy do dwóch związków twórczych, ma swoją stronę internetową: www.obrazkijoli.com

Od dawna poszukiwała grupy artystycznej, zorganizowanych osób w podobnej sytuacji jak jej, które wspólnie mogą promować swoje prace. Ważna jest dla niej promocja i możliwość zaprezentowania prac poprzez internet i wystawy, które Stowarzyszenie „NASZA GALERIA” – ogólnopolska galeria twórców z niepełnosprawnością organizuje w całej Polsce. Stan zdrowia ogranicza jej możliwości w tym zakresie (trudy transportu i montażu). Także szansa na sprzedaż prac jest ważna, dając środki chociażby na zakup materiałów malarskich.






JAN DEPTA – Verakreanto

Urodził się w Radziechowicach I, gmina Ładzice, k/Radomska, a obecnie mieszka w Nowym Sączu. W dzieciństwie jak każde dziecko rysował i malował dla pochwały bliskiego otoczenia i… cukierków, które otrzymywał za stworzone prace. Rok 1972, uważa za początek  swojej twórczości, kiedy to w ówczesnej świadomości 23 latka „urodziło się” pragnienie zastania artystą, a w późniejszych latach chęć wyrażana swych pragnień, dążeń, idei społecznych przy pomocy pędzla, grafitu, pasteli, pióra, etc.

Z powodzeniem uprawia malarstwo, rysunek i witraże, dlatego, że w tym czuje się najpewniej. Do ulubionych artystów zalicza Van Gog’a, Witkacego, Goje, za wzór do naśladowania przyjmując twórczość m.in. Witkacego.

Uprawianie sztuki jest dla Jana Depty - Verakreanto samorealizowaniem się, zadowoleniem,  bezpośrednio wpływającym na uspokojenie, psychiczne wyciszenie, a w szczególności na możliwość wyrażenia tego co czuje - w swej samotności rozmawiania ze swoimi obrazami, a za ich pośrednictwem z otaczającym światem. Wierzy, że ta twórcza samorealizacja słucha jego i ma przekonanie, że nigdy nie zdradzi, a nie jak ludzie, którzy dotychczas funkcjonowali w jego życiu a tylko trochę niektórzy zdołali go poznać.

Verakreanto po uczestnictwie w „NASZEJ GALERII” oczekuje możliwości zaprezentowania swojej twórczości szerokiemu gremium, akceptacji jej i jego osoby poprzez pryzmat nie tylko tego co tworzy, ale też tego, co kryje jego wnętrze pod powłoką powierzchowności, szukając zrozumienia, zaufania, prawdziwej ludzkiej przyjaźni.  








BEATA KOŁACIAK

Urodziła się 2 marca 1966 roku i zamieszkuje w Zakopanem. Swoistą terapią i sposobem pokonywania ciężkiej choroby okazało się dla Pani Beaty - malarstwo. Maluje od 9 lat w technice olejnej, pasteli, łączy akwarele z piórkiem. Do niedawna tematem jej prac był głównie pejzaż i martwa natura. Od roku jednak fascynuje ją ludzka twarz. Pejzaż stał się dla niej czymś ograniczonym, paradoksalnie ciasnym. - W portrecie malowanym z wyobraźni działając kolorem i fakturą mam wrażenie, że coś buduję i czuję, że się spełniam – dodaje autorka.

Próbką tego co aktualnie robi, będzie prezentowany tutaj całkowicie powstały z wyobraźni cykl „Znaki zodiaku”.







MAGDALENA ŚLIWIŃSKA

łodzianka ukończyła PLSP oraz filologię polską .Początki malarskie to rozpoczęte w dzieciństwie kopiowanie ilustracji z książek. W miarę upływu czasu i rozwoju umiejętności prace stawały się coraz bliższe oryginału. Podjęła kurs przygotowawczy w domu kultury i rozpoczęła naukę w liceum plastycznym. Ulubiona technika to akwarela ale również lubi malować olejnymi pastelami. Malowała również portrety na zamówienie. Poza plastyką interesuję się również psychologią, filozofią, etyką i dziennikarstwem. Przeprowadziła wywiad na temat działalności „Naszej Galerii” dla pisma zajmującego się zagadnieniami ekonomii społecznej i szeroko pojętą aktywizacją osób niepełnosprawnych. Do projektu „Nasza Galeria” zgłosiła się po to aby zaprezentować swój dorobek i wrócić do malowania po długoletniej przerwie. Przekonał ją profesjonalizm i dobra organizacja oraz osiągnięcia „Naszej Galerii”. Udział w projekcie pozwolił pani Magdalenie ocenić swoje możliwości i poznać opinię na temat namalowanych prac, skłonił do przemyśleń nad głębokim sensem wspierania twórczości osób chorych. Zdaniem artystki, „Sztuka to istotny i skuteczny rodzaj terapii sprowadzającej pole widzenia do najważniejszej miary jaką jest człowiek”.





ELIGIUSZ  MATUSZYK

urodzony w Trembowoli , od 1946 roku mieszka w Łodzi. Z wykształcenia plastyk, obecnie na emeryturze. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Początek twórczości to prowadzenie zajęć z malarstwa w Ognisku Plastycznym, kierowanie pracownią plastyczną w firmie reklamowej, scenografia filmowa w Wytwórni Filmów. Laureat wielu konkursów z grafiki użytkowej. Projektował też plakaty. Został wyróżniony jako Zasłużony Pracownik Reklamy m. Łodzi. Ulubieni artyści to Jerzy Kossak, Edouard Manet, Jan Stanisławski, Wojciech Kossak. Malarstwo pana Eligiusza to przede wszystkim kopiowanie znanych ( Kossaka, Klimta) i mniej znanych obrazów różnych twórców. Kopiując cudze obrazy stara się to robić najlepiej jak potrafi, ”poszukując w nich tego, co jest indywidualne dla każdego artysty, dla każdego obrazu”. Artystyczne działania  to ogromna pasja, która daje spokój i oderwanie się od problemów  codziennego życia. Poza działalnością plastyczną pan Eligiusz lubi majsterkować, jego hobby to przede wszystkim stare zegary. Po przerwie powrócił do projektu „Nasza Galeria”, w którym uczestniczył już w 2005 roku. Oczekiwania związane z uczestnictwem w tym projekcie to promowanie swoich prac jak również ich sprzedaż.


MARIA BUNZEL

mieszkanka Tomaszowa Mazowieckiego, maluje od lat 60-tych. Zaczynała od rysunku, grafiki (linoryt, monotypia). Maluje akwarelami, pastelami, mniej farbami olejnymi. Pani Maria to były członek grupy plastycznej nauczycieli przy ZNP w Łodzi, od 1966 r. współzałożyciel Stowarzyszenia Amatorów Plastyków w Tomaszowie Mazowieckim – uczestnik do dziś, również uczestnik plenerów organizowanych przez ZNP w Łodzi, przez SAP W Tomaszowie Mazowieckim, uczestnik ogólnopolskich plenerów w Rzeczycy,  Sadlinkach, Tczewie, Zielonej Górze, Małeczu, laureatka wielu nagród i wyróżnień w Skierniewicach i Zielonej Górze.  Preferuje malarstwo realistyczne, fascynuje ją impresjonizm i postimpresjonizm . Uprawianie sztuki to drugie życie, to codzienna potrzeba uzupełniania całości życia, terapia psychiczna, potrzeba kontaktu ze sztuką i ludźmi. Z uczestnictwem w projekcie „Nasza Galeria” wiąże nadzieję na rozwijanie nowych technik, poznanie wielu zagadnień z dziedziny tworzenia, uczestnictwo w plenerach i wystawach a przede wszystkim możliwość kontaktu z  szerszym gronem osób zainteresowanych twórczością plastyczną.




JERZY ZACHARA 

Łodzianin, z wykształcenia artysta plastyk, ukończył Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych, ma 55 lat i obecnie przebywa na rencie z określonym umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Można powiedzieć, że jest świeżym nabytkiem „Naszej Galerii”, gdyż do projektu został przyjęty w październiku br. Mówi, że informacje o samym przedsięwzięciu zawdzięcza Internetowi. Spodobała mu się przede wszystkim oferowana przez Naszą Galerię pomoc w upowszechnianiu i sprzedaży prac artystów niepełnosprawnych. Jednym z bezpośrednich czynników, które skłoniły go do zgłoszenia się do projektu była właśnie niezbyt łatwa sytuacja materialna, w jakiej artysta się aktualnie znajduje. Dotychczas z przyczyn obiektywnych - nie będąc członkiem projektu - nie mógł brać udziału w jego przedsięwzięciach, a jak na razie mówi jedynie o pewnej satysfakcji, jaką zyskał dzięki projektowi, a wiąże się ona z dokonanej przez Naszą Galerię wyceną jego prac… Jerzego Zacharę interesuje wiele dziedzin sztuki. Wymienia wśród tradycyjnych jej gałęzi plastykę, muzykę, literaturę. Dziś bardzo lubi rysunek. Dodaje przy tym ironicznie, że wg niego najlepszą inspiracją dla artysty jest faza maniakalna schizofrenii. Od 4 lat maluje akrylowe portrety, inspirowane po części ekspresyjnymi zdjęciami, obrazującymi np.: krzyk, ostry makijaż oraz abstrakcje. Poza klasycznymi blejtramami używa do tego cienkich płyt (3 mm) oraz papieru. Istotny wpływ na aktualne tempo malowania obrazów ma jego zdaniem datująca się od dwu lat fascynacja wschodnią kaligrafią. Twórcze działanie jest dla artysty autoterapią. Mówiąc o swoich sukcesach Jerzy Zachara, wskazuje na opublikowanie w kultowym „Brulionie” dwóch jego opowiadań i kilkunastu wierszy. W przyszłości - jak mówi - chce robić swoje, przy czym zastrzega, że stanowczo powinien zwolnić tempo tworzenia swoich prac. Dodaje, że oprócz działań plastycznych fascynuje go pisarstwo. Dlatego tworzy nie tylko wiersze, ale różnego typu teksty. Wyjaśnia, że na podstawie przeczytanych lektur i doświadczeń wypowiada się na temat swojego postrzegania chorób psychicznych. Bardzo wiele czyta, a aktualnie najchętniej jak mówi porusza się w obszarze teorii chaosu oraz mechaniki kwantowej. Interesują go różnorodne wizje rzeczywistości, kształtowane np. przez religie oraz odmienne stany świadomości, jakich doświadcza się w zaburzeniach umysłu pod wpływem narkotyków oraz „sensorycznej deprywacji i modlitwy”. Dąży do tego, aby twórczość dawała mu radość, a nie stała się nużącą powinnością. Jego marzeniem jest, by uniknąć objawów remisji choroby oraz wpływu leków psychotropowych. Często stosowana przez niego metoda rysowania to czynienie tego z zamkniętymi oczyma oraz lewą dłonią. Mówi: walczę z wszelkimi przejawami zracjonalizowanego porządku.






TERESA URBAŃSKA Lalka Dudek

pochodzi z Piotrkowa Trybunalskiego, od dzieciństwa wolała spędzać wolny czas na rysowaniu niż bawieniu się lalkami. Umiejętności plastyczne ujawniły się już w szkole podstawowej, rozwijała je na zajęciach kółka plastycznego. Z powodu braku liceum plastycznego w Piotrkowie, ukończyła Liceum Ogólnokształcące jednak cały czas uczestnicząc w zajęciach kółka plastycznego. Po dwudziestoletniej przerwie powróciła do pasji malowania, która tkwiła w niej od zawsze. Zaczęła uczęszczać na zajęcia Studia Plastycznego organizowanego przez piotrkowskie BWA i do Pracowni Plastycznej w MOK-u, tam też miała miejsce indywidualna wystawa prac artystki. Trzy z prac zaprezentowanych na tej wystawie obecnie wyeksponowane zostały w jednej z galerii w Berlinie. Maluje farbami akrylowymi. Z powodów zdrowotnych musiała zrezygnować z malowania farbami olejnymi i pastelami. Ulubieni artyści to Picasso – „ze względu na kubizm, a więc brak dosłowności, przez co malarz morze przedstawiać otoczenie według własnego odbioru i według własnej koncepcji, Picasso, Miro, Klee, Serusier, Matisse, Czapski, Taranczewski, Dominik - z powodu używanych kolorów i kontrastowego ich łączenia. Picasso, Dali, Hopper, Wesselmann, Magritte za sposób nakładania farb: płaski, wygładzony, pozbawiony faktury, zaś Stażewski, Strzemiński, Popowa, Kupka - za precyzyjną abstrakcję geometryczną i z powodu używania czystych barw.”
Malowanie daje pani Teresie możliwość odreagowania codzienności a także satysfakcję w postaci miłych opinii, które bardzo dowartościowują i zachęcają do dalszej pracy. Oczekiwania związane z uczestnictwem w projekcie „Nasza Galeria” to wystawa prac, sprzedaż, reklama, doskonalenie warsztatu oraz motywacja do dalszej pracy.






KRZYSZTOF WŁADYSŁAW MIKOŚ

artysta grafik, urodzony w Krakowie. O projekcie „Nasza Galeria” dowiedział się od pana prof. Marka Saka w 2009 roku. Za namową przyjaciół przystąpił do projektu aby pokonywać kolejne bariery, zahamowania, kryzysy, aby wyjść na światło dzienne ze swoimi pracami. W ramach projektu, jak sam stwierdził, uczestniczył w pierwszym profesjonalnym plenerze w Sieradzu po ponad 20-letniej przerwie. To stało się dla artysty dodatkową motywacją do działania, było okazją do poznania wspaniałych twórców jak również poszerzenia kręgu przyjaciół. Uprawia malarstwo, rysunek, grafikę, zajmował się również scenografią TV. Inspiracją  jest natura, człowiek, pejzaż – także ten miejski. Osiągnięcia artystyczne to wystawy zbiorowe i indywidualne, prace w zbiorach publicznych i prywatnych kolekcjach w kraju i zagranicą. Zainteresowania poza działalnością plastyczną to dobra muzyka bez względu na styl, literatura, film, teatr. Życzenia artysty związane z własną twórczością to potrzeba rozwijania się. Oczekiwania związane z  udziałem w projekcie „Nasza Galeria” to oby trwał nadal i rozwijał się.






KRYSTYNA MAJCHRZAK

mieszka w  Pabianicach. Inspiracją jej twórczości malarskiej było piękno otaczającej przyrody. Od trzech lat jest uczestniczką sekcji plastycznej przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Pabianicach. Preferuje malowanie akrylem – intensywne kolory, szybkoschnące, doskonałe podczas plenerów ale również maluje farbami olejnymi a także pastelami. Niedoścignionym wzorem do naśladowania dla pani Krystyny to impresjoniści oraz polscy pejzażyści: Fałat, Chełmiński. Malowanie dla artystki, to ucieczka od szarzyzny i problemów dnia codziennego. W swoich pracach posiłkuje się szkicami oraz fotografiami, dokumentacją danego miejsca lub tematu, który maluje. Akt twórczy jest dla artystki  wyrażeniem emocji i uczuć związanych z pięknem natury. Malując, przenosi się do innego świata, w którym bardzo lubi przebywać. Brała udział w licznych wystawach organizowanych przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Pabianicach. Zdobyła wyróżnienie na ogólnopolskim konkursie w Skierniewicach. Uczestnictwo w projekcie „Nasza Galeria” to możliwość kontaktów z ciekawymi i pełnymi pasji ludźmi, szansa na poznanie innych twórców, dzięki którym będzie mogła wzbogacić swoją wiedzę i zdobyć cenne doświadczenia. Ten projekt daje artystce możliwość doskonalenia warsztatu i nadzieję na dalszy rozwój własnej twórczości.





JÓZEFA (Ziuta) PAWLIK

Zawsze była pod wpływem sztuki – zauroczona przyrodą, malarstwem, haftem i światem barw. Po przejściu na emeryturę (walcząc z chorobą i przeciwieństwami losu) w 2003 roku rozpoczęła aktywną przygodę malarską.
Jej obrazy znajdują się w licznych zbiorach prywatnych w kraju i za granicą, u osób kochających naturę i sztukę. Malarstwu poświęciła się bez reszty. Pierwsze malarskie kroki stawiała pod kierunkiem artysty malarza Krystyny Styburskiej w Kole Plastycznym w Klubie WAT (Wojskowej Akademii Technicznej na Bemowie w Warszawie). Chętnie maluje pastelami olejnymi, farbami olejnymi na płótnie oraz na szkle.
W swoich obrazach przedstawia tematy związane z krajami i miejscami, które odwiedzała lub z którymi była związana emocjonalnie. A w nich: „Moja Afryka”; „Pustynie Świata”, „Grand Canyon”, „Elbrus i Rosja”, „Piękno konia…”, „Impresjonizm w malarstwie…”, martwą naturę, pejzaże i „Kwiaty Świata”. Kwiaty malowane w różnych technikach, stylach i kompozycjach, a przede wszystkim pojedynczo, są jej szczególnie bliskie. Ze względu chociażby na niezwykle bogatą ich kolorystykę, stosowaną formę zbliżenia, szeroki zakres pochodzenia – na oglądających pozostawiają niezapomniane wrażenia.
W życiu jest dużo szarości, smutku i problemów. Ziuta w swoich obrazach przedstawia inny, bardzo kolorowy świat i naturę – taką jaką chciałaby widzieć. Na pewno są to obrazy idealizowane i upraszczane, a malarstwo jest dla niej ucieczką od rzeczywistości - poszukiwaniem swojego miejsca na ziemi. Z młodzieńczą pasją i uporem człowieka dojrzałego realizuje własną wizję a otaczającego ją świata. W swoich pracach śmiało posługuje się szeroką paletą barw, od kontrastowych, ostrych, aż do miękkich i łagodnych i nigdy nienasyconych kolorów. Wykonując własne prace oraz malując interpretacje prac mistrzów malarstwa i fotografii, wyłuskuje z nich rzeczywisty autentyzm widzianego przez siebie obrazu. To prawdziwa przemienność treści w czasie i miejscu. Spektrum wybranych prac zadziwia. Są to różne tematy – począwszy od prac realistycznych, poprzez prace z akcentem surrealistycznym, aż do całkowitej abstrakcji. Chętnie bierze udział w licznych malarskich wystawach zbiorowych i Indywidualnych (autorskich), oraz plenerach, gdzie przedstawia plastycznie swój punkt widzenia na przyrodę, naturę i otoczenie, pokazując sprawy dziwne, pełne przesady, wypełnione skarbnicą form i barw, tworząc „Swój Kolorowy Świat”. Zapraszamy również do odwiedzenia strony autorki: www.jzpawlik.pl

Członkini Stowarzyszenia i warszawska uczestniczka "NASZEJ GALERII - ogólnopolskiej galerii osób niepełnosprawnych" przedstawia na YouTube film „Crucible…” - „TYGIEL U ZIUTY"- malunki na szkle, porcelanie i..., które traktuje refleksyjnie jako swoiste antidotum na rozładowanie stresu, zabawę kolorem w różnym materiale i prostych formach przekazu z intrygującym podkładem muzycznym (Etiuda Op.10 Nr 3 „Tristesse” – Fryderyka Chopina) w wykonaniu Classic Jazz Quartet.

Link do filmu:

http://www.youtube.com/watch?v=ZSJKEOXtjs4


KWIATY ŚWIATA

WIZJE-ABSTRAKCJE

PIĘKNO KONIA

PASTISZ-INTERPRETACJE

PEJZAŻE-MARTWA NATURA

MALUNKI NA SZKLE I PORCELANIE




ZOFIA MRÓZ – WASILEWSKA

mieszkanka Łodzi, malarstwem interesowała się od zawsze. Inspiracją był impuls. Pewnego dnia, przed ok. 28 laty, kupiła pędzel, farby i spróbowała coś namalować. Miała przeświadczenie, że udało się. Od tej pory nieprzerwanie maluje, głównie farbami olejnymi, niekiedy pastelami, czasem rysuje tuszem. Wcześniej uczęszczała  na kursy malarstwa organizowane przez Akademię Sztuk Pięknych. Obecnie należy również do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, prowadzonego przy Łódzkim Domu Kultury w Łodzi, gdzie dalej kontynuuje kursy malarstwa ASP, tym razem poprzez osobę pana prof. Ryszarda Hungera, współpracującego ze SPA, udzielającego zrzeszonym w nim członkom konsultacji, które niezwykle sobie ceni. Ulubionymi artystami pani Zofii są impresjoniści. Malowanie jest dla niej ogromną przyjemnością, pozwala zdystansować się do codziennych kłopotów, być bliżej przyrody, dokładniej przyjrzeć się ludziom i otoczeniu. Przystępując do projektu "NASZA GALERIA", ma nadzieję, że poprzez uczestnictwo w nim jej obrazy zostaną zaprezentowane szerszej publiczności, zostaną zakupione, sprawią komuś radość, czy zainspirują do uprawiania  twórczości artystycznej inne osoby, czy chociażby zainteresują samą sztuką.





JERZY KLECHA

Mieszka w Nowogrodźcu. Malowanie i rysowanie towarzyszyły mu „od dziecka”. Tak się jednak złożyło, że nie zdecydował się na kształcenie w Liceum Plastycznym, wybrał technikum. Nie porzucił jednak rysunku, malarstwa olejnego jednak nie uprawiał. Pierwszy obraz olejny namalował w wieku 18 lat, po długiej rozmowie z kolega, który tym zajmował się poważniej. Później było już z górki – po ukończeniu technikum zdał egzaminy na WSP w Zielonej Górze – kierunek Wychowanie Plastyczne. Na III roku przerwał studia z powodu choroby. Kilka lat przepracował w Domu Kultury w Nowogrodźcu na stanowisku instruktora plastyki i fotografii, w dziedzinach, w których czuje się najlepiej.  Techniki, w których dobrze się czuje to: olej, pastele i rysunek.  Okres pracy w Domu Kultury umożliwił  przekazanie swojej wiedzy i pasji młodym ludziom. Malarstwo i fotografia to sposoby na pozostawienie czegoś po sobie, ale również na wyrażenie tego co się czuje, jak widzi się świat. Od czasu kiedy zajął się poważnie malarstwem i fotografią, zaczął  dostrzegać szczegóły, których wcześniej nie zauważał. Kiedy koncentruje się na przedmiocie, który chce namalować, zaczyna więcej widzieć, niż kiedy patrzy tak po prostu... Ceni  Rembrandta za mrok, Turnera za światło, Malczewskiego za kolory, Dudę–Gracza i Beksińskiego za technikę. Nie wzoruje się na konkretnym artyście, ale czasem stara się naśladować czyjś styl. Czasem też kopiuje obrazy , co pozwala mu odkryć mnóstwo nowych kolorów, których raczej nie używa. Kiedy maluje lub rysuje z natury odczuwa większy kontakt z rzeczywistością . Większa część rysunków powstaje jednak z wyobraźni. Zaczyna od kilku kresek, kółka, liścia a potem to rozwija. Jest to uzewnętrznienie artysty, tego co jest gdzieś uświadomione i nieświadome.  Malowanie jest też sposobem podreperowania budżetu, co stanowi duże wyzwanie, kiedy maluje na zamówienie. Jest to bardzo motywujące do pracy i wysiłku. Tak uważa artysta.. Ogromną radość sprawia mu uczestnictwo w projekcie „Nasza Galerii”, szczególnie poznawanie nowych ludzi, dzielenie się  doświadczeniami jak też korygowanie prac.






IZABELLA BRZOZOWSKA

Moja  pierwsza  przygoda  z  malowaniem  zaczęła  się  prawie  dziesięć  lat temu. Pierwsze  podobrazie  ( robione  domowym sposobem),  pędzel  i  farby  dostałam  od  koleżanki,  która  dała  mi  również  wiarę  w  to,  że  można  odkrywać  i  rozwijać  nowe  pasje  w  każdym wieku. W  1999 r.  przystąpiłam  do  Stowarzyszenia  Amatorów  Plastyków  w  Tomaszowie  Maz..  Od tego  czasu  brałam  udział  w  plenerach  malarskich,  wystawach  i  konkursach  plastycznych. Najbardziej  lubię  malować  farbami  olejnymi  i  pastelami. Głównie   są  to  prace  przedstawiające  pejzaże,  czasem  martwą  naturę  lub portrety.  Fascynuje  mnie  piękno   i  harmonia,  którą  tworzy  sama  natura. O  "Naszej  Galerii"  dowiedziałam się  od  koleżanek  poznanych  na  plenerach. Jestem  szczęśliwa,  że  dzięki  uczestnictwu  w  projekcie  dano  mi  szansę  na  poznanie  innych  jeszcze  twórców,  dzięki  którym  będę  mogła  wzbogacić  wiedzę  i  zdobywać  cenne  doświadczenia.





JAN KWIATKOWSKI

Pożegnanie

Odszedł nasz kolega.
Moje pierwsze prace-pastele olejne na płycie pilśniowej-powstały w styczniu 1998 roku. Od marca 1998 malowałem obrazy olejne. Część z nich eksponowana jest na obecnej wystawie, część wystawiona jest w Galerii ŁDK z okazji jubileuszu Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, do którego należę. Wcześniej moje prace były wystawiane na amatorskich, zbiorowych wystawach w Klubie Garnizonowym Wojska Polskiego w Łodzi oraz Łódzkim Domu Kultury.

                    
          



STANISŁAW OSSES

Urodziłem się w 1947 roku w Chełmie woj. Lubelskie. Od urodzenia jestem osobą głuchoniemą. Dzieciństwo spędziłem w Jeleniej Górze u dziadków. Matka była pracownikiem umysłowym a ojciec leśniczym. Uczęszczałem na zajęcia plastyczne do Domu Kultury w Poznaniu, gdzie malarstwa uczył mnie profesor poznańskiej ASP. Uwielbiam malarstwo Kossaka, Matejki i Chełmińskiego, na których to mistrzach się wzorowałem. W dzieciństwie mój ojciec zabierał mnie na wędrówki do lasu, sam lubił rysować przyrodę. Swą postawą zaszczepił we mnie chęć do rysowania i malowania. W roku 2007 opiekun z Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta zainteresował się moim malarstwem i namówił do współpracy z „Naszą Galerią”.
Amator z Łodzi. Wypracował techniki i rzemiosło malarskie na bardzo dobrym poziomie. Maluje od dawna. Brał udział w kilku warsztatach i plenerach malarskich niesłyszących. Miłośnik kotów.


       



ZOFIA KRZEMIŃSKA – KRYSZCZYŃSKA

Malarstwem i historią sztuki interesowałam się w szkole średniej a później na studiach oraz podczas pracy w zawodzie nauczyciela języka polskiego. Lubiłam oglądać albumy z reprodukcjami obrazów malarzy europejskich i polskich. Chętnie czytałam książki biograficzne związane z życiem i twórczością artystów.
Po przejściu na emeryturę zaczęłam dużo podróżować zarówno po Polsce jak i krajach europejskich. Na wycieczki zagraniczne wyjeżdżałam z Muzeum Sztuki w Łodzi. Odwiedzaliśmy muzea związane z dziejami malarstwa. Zwiedziłam muzea w Paryżu, Londynie, Brukseli, Amsterdamie, Berlinie, Oslo, Pradze, itd. Tam miałam możność podziwiania oryginalnych malarskich obrazów. Wreszcie chciałam sama coś namalować. Zapisałam się na zajęcia plastyczne do Klubu Nauczyciela i zaczęłam malować w technice akwareli. Brałam udział w wystawach zbiorowych – zdarzało mi się otrzymywać wyróżnienia a nawet raz drugą nagrodę. Zapisałam się do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów przy ŁDK, gdzie z zainteresowaniem słuchałam uwag p. prof. Ryszarda Hungera na temat namalowanych przez siebie i koleżanki obrazów. Zorganizowałam dwie indywidualne wystawy malarskie. Zaczęłam brać udział w kursach plastycznych. Później moja sytuacja życiowa ułożyła się tak, iż przestałam malować i uczęszczać na zajęcia plastyczne. Obecnie wróciłam do malowania. Uczestniczę w zajęciach plastycznych prowadzonych przez artystę plastyka w ŁDK. Chętnie korzystam z zaproszeń gminnych ośrodków organizujących plenery. W roku 2008 podczas wakacji brałam udział w plenerach malarskich w Rzeczycy i Skoszewach.  Obrazy moje były wykorzystywane do kalendarza gminnego.






SYLWIA KOBIERZYŃSKA

Pochodzę z malej wsi Siemianice i z stamtąd czerpie inspiracje tam jest mój dom i całe moje dzieciństwo, które spędzałam na strychu malując. Mój pseudonim artystyczny to DZIDZIUS, gdyż dziecięcy sposób patrzenia na świat pomaga mi w malarstwie. Jako dziecko malowałam – (robaki zwierzęta ,znaki horoskopu i siemienickie trawy) były to prace malowane szkolna plakatówka na płótnie.
Pierwsze obrazy olejne powstały inspirując się Salwadorem Dalii gdzie w bibliotece szkolnej z encyklopedii podglądałam dzieła Mistrza, do tej pory Salwador Dalii jest moja inspiracja i tak powstał cykl „Salwador i DZIDZIUS”. I w taki sposób rozwijała się moje pasja malowania od pejzaży do abstrakcji. Od pięciu lat jestem mieszkanka Słupska i zapisałam się do Domu Kultury do” Koła Amatora Plastyka”. Tam pierwszy raz się zetknęłam z malowaniem architektury. Na początku sprawiało mi to trudność ale po wyjazdach na plenery nabrałam odwagi i nawet polubiłam architekturę. Najbardziej lubię malować” Miasta Nocą”. Odkrywać nowe miejsca, poznawać nowych Luzii,   poszukiwać nowych inspiracji. Ciężko mi pisać o sobie samej, bo mam tysiące pomysłów na minutę, oprócz malarstwa zajmuje się tez tworzeniem własnej  biżuterii z miedzi ,oraz fotografią. Mam takie zdanie niech moje prace mówią same  jaka jestem.
Zapraszam na moja stronę   http://dzidzius.digart.pl/digarty/         

   



RENATA MLECZKO-LICHAŃSKA

Urodzona i zamieszkała w Kętach. Z wykształcenia Technik Sztuk Plastycznych, przez dwanaście lat pracowała w zawodzie. Obecnie nie pracuje zawodowo. Malarstwo traktuje jako swoją pasję. Swój dotychczasowy dorobek artystyczny dzieli na dwie części.
Pierwsza to utrwalanie wizerunków najbliższych, ale również malowanie pejzaży w całkowitej samotności, w lesie lub nad wodą. Ta część twórczości jest bardzo indywidualna, osobista ale również z prawdziwego przekonania i zamiłowania do malowania.
W drugiej części życiorysu artystycznego wstępuje do Stowarzyszenia Plastyków w Bielsku, chcąc nawiązać kontakt ,,z przyjaciółmi od pędzla”, szuka ich również wśród członków zawiązującego się Stowarzyszenia Twórców Małopolski.  W obrazach zaczęły pojawiać się zwierzęta, ludzie, ptaki i architektura. Niewyczerpana energia malarska zadecydowała o wstąpieniu do ,,Naszej Galerii” w Łodzi i poszukiwaniu tam kącika dla siebie.


  



EWA BĄKOWSKA

data urodzenia: 19.01.1953 r. rodzina: dwójka dorosłych dzieci: córka i syn oraz czworo wnucząt.
Całe życie mieszkam w Nakle. Malarstwem i rysunkiem zajmuję się od 18-go roku życia. Tematem moich obrazów są pejzaże, widoki. Rysuję także portrety dzieci, dorosłych jak i zwierząt. Moje prace wystawione są na różnych wystawach indywidualnych jak i zbiorowych w kraju i zagranicą (Niemcy). Bardzo często zapraszana byłam na malarskie plenery, dzięki którym zwiedziłam wiele miejscowości w Polsce. Gro moich obrazów jest porozsyłanych po świecie do mojej rodziny, m.in. w Hiszpanii oraz znajdują się u osób prywatnych, które nabyły moje obrazy podczas wystaw. Bardzo często biorę udział w różnego rodzaju aukcjach charytatywnych oraz co roku wystawiane są moje prace podczas akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, z których pieniądze przeznaczone są na cele dobroczynne. W moim rodzinnym mieście, w Powiatowym Domu Kultury, prowadziłam zajęcia plastyczne dla dzieci, jak i w Mroczy dla osób chorych na schizofrenię. Jednym z moich osiągnięć jest zdobycie pierwszego miejsca w konkursie malarskim „Osobistości Powiatu Nakielskiego”.
Lubię także pisać wiersze o tematyce miłosnej oraz o życiu codziennym jak i o śmierci. Obecnie jestem na rencie z powodu stanu zdrowia i poruszam się o kuli. Lubię słuchać muzyki poważnej (Mozarta), ponieważ ona uspokaja mnie i pomaga mi tworzyć. Słucham także opery i operetki. Fascynuje mnie sztuka baletowa, ponieważ sama za młodych lat uczęszczałam na lekcje baletu przez siedem lat.





ELŻBIETA JASZCZAK

Urodzona w 1937 roku. Wykształcenie średnie.
Maluję techniką olejną, ostatnio więcej akrylem. Preferuje pejzaże, martwą naturę oraz kwiaty. Uwielbia plenery.
Brała udział w wystawach zbiorowych.
      




BARBARA NOŻEWSKA

Mieszkam w Łodzi, z zawodu jestem ekonomistką. Do momentu wypadku samochodowego pracowałam 37 lat w księgowości, w tym 7 lat jako główna księgowa. Wówczas dostałam pierwszy raz pędzel i farby olejne i podobrazie. I tak zaczęłam malować pokonując chorobę i doznane urazy po przeżytym wypadku. Wówczas poczułam potrzebę malowania, była i jest to dla mnie terapia wyciszenia po stresującej pracy, a jednocześnie ucieczka od szarości problemów dnia codziennego w inny świat barw piękna, które tak krótko trwa zmieniając nieustannie swoje oblicze. Podziwiam impresjonistów, szczególnie twórczość Vincenta van Gogha i wielu innych wspaniałych malarzy.
Pierwsze kursy plastyczne w 2005 r. były w „Klubie Nauczyciela” w Łodzi, potem pracownia Klubu Plastyka i Stowarzyszenie Plastyków Amatorów, konsultacje u pana prof. Ryszarda Hungera. W 2007 r. kurs „Perspektywa światło i cień” u pana prof. Marka Saka. Maluję kwiaty, pejzaże, technika: akwarela, akryl, olej, pastel suchy, węgiel, tusz, sucha igła i linoryt.






ALICJA BRYL

Nauczycielka, absolwentka Liceum Pedagogicznego w Tomaszowie Mazowieckim oraz Uniwersytetu Łódzkiego. Mieszka w Justynowie. Najbardziej ceni sobie lata pracy w szkole jako nauczycielka klas młodszych i plastyki ( po ukończeniu Studium Plastyki w Warszawie ). Malarstwo traktuje jako pasję, ciągłe poszukiwania, doskonalenie wiedzy i umiejętności. Ulubionymi tematami malarskimi są pejzaże, kwiaty, martwa natura -  malowane olejem, akrylem, rysowane tuszem. Ma w swym dorobku udział w licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych organizowanych przez Stowarzyszenie Plastyków Amatorów w Łodzi i Klub Plastyka przy ŁDK. Nagradzana w konkursach ogólnopolskich, m.in. w Łodzi, Zielonej Górze, Tomaszowie Mazowieckim, Skierniewicach. Maluję bo: tego potrzebuje moja dusza, podziwiam malarstwo od dawna, malowanie stało się moją pasją, kocham przyrodę, zwłaszcza kwiaty, potrzebuję ciągłego samokształcenia, poznawania, poszukiwania, potrzebuję kontaktów z innymi ludźmi, malowanie daje mi radość, czasem zapomnienie o kłopotach, niepełnosprawności.






STEFAN WORKERT

Urodzony w Łodzi z duszą „Wilka Morskigo”, malował „od zawsze”. Od końca 2002 roku należy do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów przy ŁDK gdzie regularnie doskonali swoją pasję na zajęciach i plenerach. Maluje akwarelą, olejami, akrylami i pastelami. Podziwia wielu dawnych mistrzów zagranicznych i polskich, ze współczesnych - lubi polskich i angielskich marynistów (Suchanek, Mokwa, Werka, Woźniak). Jednak żadnego z nich nie naśladuje, stara się mieć własny styl. Od lat odwiedza muzea, galerie, wystawy. Ma wiele zainteresowań. Projektuje łodzie i jachty, buduje modele szkutnicze i lotnicze, dużo majsterkuje. Ogromną przyjemność i satysfakcję sprawiłoby Stefanowi Workertowi publiczne zainteresowanie jego malarstwem jak również sprzedaż niektórych prac.




EWA PIETRZYKOWSKA

Fauna w kawałkach

Jest samoukiem, przez długi czas jej prace oglądali wyłącznie rodzice, później przez pewien czas korzystała z opieki plastycznej w 5DPS-ie. Fascynuje ją technika collage’u, opracowała swój własny styl, który określa „wycinanką linearną”. Inspirację stanowią dla niej późne prace Mattise’a. O Naszej Galerii wie od początku istnienia tego miejsca, jednak jej prace dopiero w zeszłym roku zostały zakwalifikowane do udziału w projekcie „NASZA GALERIA”. Mieszka w Aleksandrowie Łódzkim, od 2001 roku uczęszcza na zajęcia plastyczne łódzkiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Tematem jej prac są zwierzęta: psy, koty, konie, ptaki, różnej maści drapieżniki, ostatnio stworzyła scenę polowania. Na pierwszy rzut oka prace Ewy Pietrzykowskiej przypominają podmalowane, kolorowe rysunki, jednak przy wnikliwszym oglądzie ujawniają skomplikowaną, pracochłonną technikę – to misterne wycinanki, z pietyzmem łączone z wielu cienkich pasków papieru. Artystka doskonali ten warsztat od wielu lat. I trzeba przyznać, że jej miniatury (preferuje format pocztówki) robią wrażenie. – „Trzeba mieć w sobie ogromne pokłady cierpliwości i naprawdę kochać sztukę, żeby pracować i osiągać efekty w takiej technice” – zapewnia Ewa Pietrzykowska. Oprócz wycinanek rysuje ołówkiem portrety znajomych z Uniwersytetu Trzeciego Wieku, niedawno zaczęła też malować farbami akrylowymi. Swoimi pracami lubi obdarowywać rodzinę i przyjaciół – są idealne na miły, niezobowiązujący prezent. Warto o tym pamiętać odwiedzając Naszą Galerię, w której wycinanki artystki z Aleksandrowa są w stałej ofercie sprzedaży. 
                           






IRENEUSZ  BETLEWICZ

Urodzony i zamieszkały w Ostródzie, uprawia sztukę, która jest sposobem na zrozumienie świata i siebie, „jest podróżą z zaścianka ciała do światów bez granic”- tak twierdzi artysta. Tworzy, bo chce rozmawiać, porządkować myśli, znajdować sedno życia. Pisze poezję, rysuje, maluje, robi to po swojemu czyli syntetycznie minimalizuje środki poszukując przenośni i skrótu, bo nie realizm odwzorowania, a to „coś” powoduje, że jesteśmy „siebie bliżej”, uprawianie sztuki nie dało mu usnąć pod płotem codzienności, jest oddechem dzięki któremu można dalej zajść, tworzenie, to jego zwielokrotnianie – to słowa samego artysty.  Ulubieni artyści Ireneusza Betlewicza to: Gielniak, Bosch, Stajuda, Beksiński. Poprzez uczestnictwo w projekcie „Nasza Galeria” oczekuje nowych kontaktów z ludźmi równie mocno uduchowionymi, znajdowanie nowych miejsc wystawienniczych a poprzez popularyzację swojej twórczości oczekuje potwierdzenia, że sztuka nie dzieli się na sztukę sprawnych i niepełnosprawnych.

                  





ANDRZEJ  SPAŁEK

Posmak surrealizmu

Chłodne, zgaszone kolory, płaskie tło, plamy obwiedzione mocnym konturem, geometryczne podziały kompozycji – prace Andrzeja Spałka niewątpliwie mają specyficzny klimat. Jego syntetyczne, malowane tłustymi pastelami pejzaże, sytuują się na pograniczu abstrakcji: brak im głębi, kolory wzajemnie się znoszą, a podziały kompozycji przeczą prawom grawitacji. A jednak prace te malowane są z natury, m.in. podczas licznych plenerów, w których Andrzej Spałek od lat uczestniczy, także jako instruktor. Otaczającą go rzeczywistość: wiejskie chałupy, widoki lasu, pól, jezior, wtopione w pejzaż świątynie artysta uwiecznia w oryginalny sposób, wypracowując coraz bardziej rozpoznawalny styl. Zawsze stara się uchwycić atmosferę danego miejsca, jego drugie dno: metafizyczną aurę, smak i zapach, a przy tym chętnie eksperymentuje z warsztatem malarskim. Jeszcze większe pole do eksperymentów odnajduje w technice kolażu, którą od jakiegoś czasu namiętnie uprawia i wciąż doskonali. Na matowym, zazwyczaj czarnym tle kartonu przykleja liście, fragmenty folii i tekturowych opakowań, czy gazet – w ten sposób powstają martwe natury o maksymalnie zgeometryzowanych kształtach, dodatkowo podkreślanych konturem, czasami wypełnianych kolorem. Te kompozycje są niezwykle oszczędne formalnie, choć na swój sposób dekoracyjne i wyrafinowane, widać, że każdy szczegół został przez autora dogłębnie przemyślany. Prace Andrzeja Spałka charakteryzuje jakiś melancholijny nastrój, sytuują się jakby poza czasem i przestrzenią, przenosząc widza w inny wymiar. Artysta do Naszej Galerii należy od niedawna, jego oryginalna twórczość niewątpliwie wzbogaci ofertę tego miejsca.





   ANNA  WĄSIKIEWICZ

Zamieszkała we Włocławku, jak sięga pamięcią miała potrzebę rysowania i malowania na wszystkich białych powierzchniach, które ujrzała – były to okna framugi drzwi i wszystkie zeszyty w latach szkolnych. Jednak musiała uczyć się w innym kierunku  - rodzice nie aprobowali jej zainteresowań. Po zakończeniu aktywnej pracy zawodowej i wychowaniu wspólnie z mężem trójki wspaniałych dzieci powróciła do młodzieńczej pasji; malowania, już bez ograniczeń czasowych. Od tej pory, każdy dzień bez malowania uważała za stracony. Stosuje różne techniki malarskie takie jak: olej, akryl, akwarela, tempera i tusz. Jednak najbardziej uważa technikę olejną, …prace utworzone tą techniką maja duszę i pozytywną energię – twierdzi autorka. Obecnie zależy jej na dojściu do własnego widzenia dlatego porzuciła komercyjne widzenie świata i szuka siebie, swego spełnienia się w malarstwie. Podziwia impresjonistów szczególnie twórczość Vincenta van Gocha. Uprawianie sztuki jest dla niej spełnieniem marzeń, chciałaby malować dużo i bez przerwy. Malowanie działa na nią jak lekarstwo, …tak dziwnie się dzieje że w trakcie malowania tracę poczucie czasu, nic mnie wtedy nie boli, nie rozmyślam o niczym innym niż malowanie, jest dla mnie terapią po latach pracy i stresującego życia – opowiada o swojej pasji artystka. Chciałaby pojechaniu na plener, brać udział w konkursach i wystawiać w salach wystawowych z prawdziwego zdarzenia. Jest jej ciężko, ból kręgosłupa uniemożliwia wyruszać samej w plener z farbami i akcesoriami potrzebnymi do malowania, a uwielbia plenery i myśli, że w projekcie „NASZA GALERIA” uda jej się zrealizować swoje marzenia. Ma nadzieję, że sprzedażą swoich prac „zarobi” na materiały malarskie. 

                                                                  
          

 

GRZEGORZ SZAFULERA

Szkice bardzo dopieszczone

Beczki Grohmana, pałac Izraela Poznańskiego, łódzkie synagogi – Grzegorz Szafulera, choć urodził się i od lat mieszka w podłódzkim Konstantynowie uwielbia portretować Łódź, tu zresztą mieszkał w latach 70. Wybiera do tego miejsca obiekty z bogactwem architektonicznego detalu, który namiętnie cyzeluje, dlatego jego prace, choć niewielkich formatów, powstają trzy, cztery dni. – „Lubię rysować na raty. Kiedy po przerwie wracam do rozpoczętej pracy łatwiej dostrzegam fragmenty, które należy jeszcze dopracować, udoskonalić, dopieścić” – opowiada artysta. Używając rapidografu piórka i tuszu rysuje miejskie pejzaże, wnętrza warsztatów, pracowni rzemieślniczych, mieszkań. Korzysta z gotowych zdjęć robiąc z nich odbitki i po przyłożeniu do papieru zaznacza najważniejsze punkty kompozycji, poszczególne odległości wylicza linijką. Stąd taka wierność w odtwarzaniu znanych obiektów i miejsc, na pierwszy rzut oka rozpoznawalnych, jak ulubiony pałac przy ulicy Ogrodowej. Wiele rysunków Grzegorza Szafulery zostało opublikowanych, np. w tomikach poetyckich czy w książkowej monografii Konstantynowa – to miasto również jest bliskie artyście, niedawno wrócił tu po wspomnianej wcześniej „przerwie na Łódź”. I od razu z pasją zaczął uwieczniać konstantynowskie widoki. 


                              


 


KRYSTYNA KULIŃSKA

Pożegnanie

Odeszła od nas koleżanka, która do Naszej Galerii zapisała się za namową koleżanek – aby wypełnić wolny czas, którego miała w nadmiarze od kiedy przeszła na rentę. Łodzianka, z wykształcenia magister ekonomii, z zamiłowania – malarka kwiatów i widoków wsi. – Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, nauczycielka plastyki radziła moim rodzicom, abym zdawała do liceum plastycznego, jednak oni wybrali dla mnie wykształcenie ekonomiczne. Teraz, kiedy odchowałam dzieci i już nie pracuję zawodowo, mogę w końcu skupić się na tym, co daje mi największą przyjemność, czyli na malowaniu – opowiadała o swojej pasji. Malowała przyrodę, najchętniej polne kwiaty, np. maki, często wpisane w swojski, wiejski krajobraz. Lubiła uwieczniać na płótnie lub kartonie pracę rolników, stąd obrazy żniwiarzy z kosą. Sama pochodziła ze wsi, tam spędziła szczęśliwe dzieciństwo i wracała do niego myślami i swoimi pracami. Za pejzaże zdobyła dwa wyróżnienia w konkursach Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, uczestniczyła również w plenerach. Stosowała farby akrylowe i olejne, także suche pastele, preferowała formaty średniej wielkości. Dla Krystyny Kulińskiej sztuka była raczej spełnianiem marzeń i pomysłem na wypełnienie wolnego czasu. Warto też wspomnieć, że autorka sielskich pejzaży polskiej wsi miała uzdolnienia muzyczne – dawniej śpiewała w chórze i grała na mandolinie. Czy znalazło to odzwierciedlenie w jej twórczości plastycznej?

 




WACŁAWA BARTOSIK

Zapach kwiatów

Absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych w Łodzi, całe zawodowe życie przepracowała jako dekorator wystaw sklepowych i wnętrz. Dopiero na emeryturze mogła poświęcić się swojej największej pasji, tj. malowaniu kwiatów – najpierw poznając technikę farb olejnych, z czasem także akrylowych i akwarelowych. W Naszej Galerii, do której zapisała się w 2007 roku pokazuje, malowane na plenerach Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, pejzaże o subtelnej, rozbielonej kolorystyce. Zobaczyć tam można również, realizowane przez nią podczas zajęć w pracowni, martwe natury i oczywiście kwiaty, które uwiecznia w każdej wolnej chwili. Na jej obrazach tworzą misterne kompozycje w wazonach, a także oszczędniejsze bukiety, składające się z dwóch-trzech kwiatów – wówczas Wacława Bartosik skupia się na cyzelowaniu szczegółu i odkrywaniu duszy swoich delikatnych modeli. Ostatnio najczęściej tworzy w technice akwareli, którą określa jako szybką, lekką i... tanią. A przy tym niezwykle efektowną, pozwalającą oddać efemeryczną urodę słoneczników, stokrotek, fiołków, bzów, konwalii, róż... Aby doskonalić warsztat artystka od 2001 roku uczęszcza na zajęcia plastyczne, prowadzone na łódzkim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Przede wszystkim jednak malowanie to dla niej odpoczynek i wielka pasja. 

        


ANDRZEJ  MATZ

Impulsywny daltonista

O Naszej Galerii dowiedział się z Internetu. Choć z zawodu jest żołnierzem, malarstwem zajmuje się, z mniejszymi i większymi przerwami, od szkoły podstawowej. Dziś, będąc już na zasłużonej emeryturze Andrzej Matz może w pełni poświęcać się artystycznym pasjom. Jego ulubione techniki to malarstwo akwarelowe i olejne. Najchętniej podejmowane tematy to pejzaże, kwiaty i martwe natury, wiele z tych prac trafiło do prywatnych kolekcji w Polsce i Niemczech. – Jestem zwolennikiem malarstwa tradycyjnego, które uważam za najtrudniejsze, bo wymagające dobrego warsztatu – określa swoje preferencje ten uzdolniony Poznaniak, podobno… daltonista! Trudno w to uwierzyć oglądając jego płótna i kartony: akwarele utrzymuje najczęściej w subtelnej, delikatnie rozmytej kolorystyce, w obrazach olejnych stosuje mocniejsze kontrasty, lubi przeciwstawiać jasnemu błękitowi wody lub nieba soczystą zieleń drzew, łąk, pół – to zresztą dwa ulubione kolory Andrzeja Matza. Uwiecznia typowo polskie, swojskie widoki: nostalgiczne wschody i zachody słońca, dworki na prowincji, romantyczne ruiny zamków, parki, wiejskie kościółki, groźne wodospady… Jego pejzaże mają spokojną, wyważoną linię horyzontu, tchnie z nich spokój i wyciszenie. Pięknie maluje zimę, doskonale oddając niuanse kolorystyczne mieniącego się śniegu. Inną wielką namiętnością artysty z Wielkopolski są Karkonosze, które maluje i fotografuje. To twórca o solidnym, wypracowanym warsztacie (choć przyznaje, że wciąż go doskonali) widać, że malowanie daje mu wielką satysfakcję. Życzymy, by w Naszej Galerii znalazł kolejne źródło inspiracji.


   



PIOTR DUDEK

Zabawy z formą i historią

Mieszka w Katowicach gdzie pracuje w Górnośląskim Centrum Kultury, jest słuchaczem Studium Wiedzy o Sztuce przy Politechnice Krakowskiej. Wraz z przyjaciółmi nadal spotyka się w pracowni artystyczno-literackiej Twórcownia Forma-T, która w 2007 roku miała wystawę zbiorową w Tychach – w Galerii Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Miniony rok przyniósł artyście także I nagrodę w konkursie „Rudzka jesień” (kategoria: grafika) za pracę pt. „Taniec śmierci”. Zaowocował też nowymi drzeworytami: wielkoformatowymi, monochromatycznymi pracami (ograniczonymi do dwóch kolorów: czerni i bieli lub ceglastego brązu) na których za pomocą płaskiej plamy koloru i uproszczonych, wręcz lekko zdeformowanych kształtów autor rozgrywa swoje fantastyczno-baśniowe kompozycje. Inspiracje czerpie z miejskiego pejzażu – przetworzonego na język syntetycznych form i symboli ale też z… historii. Jedna z grafik to portret Karola Kurpińskiego (1785-1857), wybitnego polskiego kompozytora i dyrygenta, autora słynnej „Warszawianki”. Piotr Dudek przedstawił tę postać w konwencji oficjalnych XIX-wiecznych portretów, niemniej z zastosowaniem środków wyrazu właściwych sztuce nowoczesnej. Inne prace katowickiego artysty z 2007 roku to wielowątkowe kompozycje coraz bardziej zmierzające w stronę abstrakcji, pełne odniesień mitologicznych, kosmologicznych a nawet futurystycznych – autor tworzy je z coraz większym rozmachem i fantazją, swobodnie bawiąc się formą. 






BARBARA NOWAK

Pejzaże z duszą

Pabianiczanka, całe zawodowe życie przepracowała jako nauczycielka w szkole. Na pierwsze kursy plastyczne zapisała się do Klubu Nauczyciela w Łodzi, potem był Klub Plastyka Amatora przy ŁDK, sekcja plastyczna Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Pabianicach, a od listopada 2006 roku udział w projekcie Naszej Galerii. Ponieważ Barbara Nowak uwielbia malować pejzaże i kwiaty, została zaproszona do udziału w tegorocznym plenerze do Uniejowa. Był to jej pierwszy tego typu wyjazd, na którym wiele nauczyła się i od kolegów-artystów i od opiekunów merytorycznych – wykładowców łódzkiej ASP: profesora Ryszarda Hungera i Marka Saka. – „Jeśli dobrze przemyśli się ich uwagi to okazuje się, że zawsze mają rację” – stwierdziła po plenerze. Mniej interesowały ją wtopione w krajobraz zabytki, chętniej uwieczniała natomiast rozległe panoramy pól – przed, w trakcie i już po żniwach, z ciągnącymi się po horyzont belkami słomy, a także zakola Warty – malowane za pomocą suchych i olejnych pasteli oraz farb akrylowych. Barbara Nowak najlepiej czuje się w pracach niewielkiego formatu, stosuje w nich wysmakowane gamy świetlistych żółci i zieleni, doskonale zharmonizowane pod względem tonacji i temperatury koloru. Jej pejzaże są na swój sposób wyciszone, pełne wewnętrznego ładu i spokoju, każdy z tych obrazów ma własną „duszę”.

Drugim ważnym wątkiem w twórczości tej artystki są kwiaty – malowane najczęściej ze zdjęć, w pracowni. Powstają wówczas misterne kompozycje, niekiedy o barokowej wręcz dekoracyjności, z pietyzmem dopracowane w szczegółach: dla autorki ważna jest każda linia, plama, tło. Warto też wspomnieć, że artystka miała jesienią 2007 roku indywidualną ekspozycję w Miejskiej Bibliotece Publicznej Łódź-Polesie, przy ulicy Wróblewskiego, filia nr 12, uczestniczyła także w wystawie poplenerowej Naszej Galerii organizowanej w październiku tego samego roku.






WIESŁAWA PIETRZAK

Warsztat coraz doskonalszy

Jej obrazy najlepiej określić jako nastrojowe impresje, doskonale oddające nastój chwili, klimat miejsca, stan emocjonalny modela. Kiedyś dużo pracowała w plenerze, potem zajęła się portretami i aktami we wnętrzach. W 2007 roku powróciła do pejzażu – z myślą o planowanej wystawie indywidualnej w Norwegii – nie zaniedbując przy tym aktów i portretów. Maluje tylko farbami olejnymi, stosując dynamiczne pociągnięcia pędzla i grube faktury spiętrzonego koloru, dobieranego przez autorkę intuicyjnie. Wiesława Pietrzak nie boi się niedopowiedzianych partii płótna – woli bowiem obraz niedokończony niż przegadany. Najlepiej czuje się w średnich i dużych formatach – to one w pełni pozwalają oddać przestrzeń i „oddech” krajobrazu. Zdarza jej się przemalowywać prace, co daje ciekawe efekty artystyczne. To w pełni ukształtowana profesjonalistka (skończyła PWSSP w Poznaniu), o silnej osobowości i od wielu lat rozpoznawalnym stylu. Mimo to wciąż doskonali swój warsztat i poszukuje nowych artystycznych jakości – na tym upłynął jej 2007 rok.

Kontakty Wiesławy Pietrzak z galerią nie są zbyt częste, gdyż artystka mieszka w Polanowie na Pomorzu Środkowym i z powodów zdrowotnych nie może zbyt często podróżować. Mimo to sukcesywnie przesyła do Łodzi kolejne pejzaże, akty i portrety, niewątpliwie wzbogacające ofertę Naszej Galerii.




ALEKSANDRA CIECIURA

Pejzaż nade wszystko

Łodzianka, z zawodu lekarz stomatolog, musiała przerwać pracę zawodową z powodów zdrowotnych. Od tamtej pory ma jeszcze więcej czasu na swoją pasję, czyli malowanie, a efekty jej twórczych poczynań można oglądać na wystawach Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, Łódzkiej Izby Lekarskiej i od dwóch lat w Naszej Galerii. Zanim jednak Aleksandra Cieciura stanie przed czystym płótnem lub kartonem, wcześniej musi „skumulować” wrażenia na zdjęciach robionych podczas licznych podróży wakacyjnych. Fotografie te są punktem wyjścia do wyciszonych, lirycznych pejzaży o wystudzonej, jasnej kolorystyce. Artystka najchętniej uwiecznia typowy polski krajobraz: nizinne pola i łąki o poziomej linii horyzontu, tafle wody w której odbijają się drzewa i samotne wiejskie domki, majestatyczne góry. 2007 rok również upłynął Aleksandrze Cieciurze na malowaniu pejzaży: nadmorskich widoków, łąk i kwiatów. Z technik malarskich zdecydowanie preferowała farby olejne, akwarele uważając za „zbyt kapryśne”. Tradycyjnie uczestniczyła w wystawach prac amatorów zorganizowanych w Łódzkim Domu Kultury, Bibliotece Uniwersyteckiej oraz Łódzkiej Izbie Lekarskiej.

















CZESŁAWA STEFAŃSKA

Relaks przy płótnie

Można powiedzieć, że ze sztuką związane jest jej całe życie, także zawodowe. Absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych, 32 lata przepracowała w Wytwórni Filmów Animowanych SeMaFor a następnie w Wytwórni Filmów Oświatowych w Łodzi, obecnie na rencie. Najchętniej maluje pejzaże: lasy, morze i ulubione góry – ze zdjęć, w pracowni. Pozwala jej to na większą zabawę warsztatem i eksperymenty z kompozycją, swobodne interpretowanie motywów, syntetyzowanie. Korzysta z farb akwarelowych, temperowych i ulubionych olejnych, tworzy także dynamiczne rysunki tuszem, wykorzystując formalne możliwości tej techniki: delikatne efekty rozmycia połączone z linearnością, wrażenie graficzności. – Malując wypoczywam, sztuka to doskonały relaks ale i samorealizacja – uważa artystka.

Do Naszej Galerii Czesława Stefańska trafiła przez Towarzystwo Przyjaciół Niepełnosprawnych. W projekcie uczestniczy od początku i jest bardzo zadowolona z udziału w nim.





ELŻBIETA ŁUKASIK

Pejzaż dopieszczony

Jej przygoda z malowaniem zaczęła się w od udziału w plenerze w Kątach Rybackich w połowie lat 90. Tam zachwyciła się zmiennością i różnorodnością przyrody, którą uwiecznia do dziś – głównie w technice suchej pasteli. – Podziwiam strukturę śniegu, nietypowe kształty drzew, ulotność oświetlenia i kolor, który najpełniej udaje mi się oddać pastelami – opowiada artystka. Rzeczywiście, jej pejzaże w tej technice – widoki gór, morza, polnych kwiatów na tle zboża – ujawniają doskonale opanowany warsztat, którego nie powstydziłby się artysta zawodowy (Elżbieta Łukasik jest z zwodu ekonomistą, maluje w wolnych chwilach, których ostatnio ma niestety coraz mniej...). Na uwagę zasługują zwłaszcza płynne przejścia plam barwnych, ujmowanych w ryzy porządkującą kompozycję kreską. I chociaż autorka deklaruje, że swoje prace tworzy intuicyjnie, to widać, że panuje i nad całością i nad szczegółem – jej zdaniem zbyt dopieszczanym. Pejzaże Elżbiety Łukasik z pewnością nie są jednak „przegadane”. Jest w nich pewna lekkość, nastrój miejsca i chwili, oddany charakterystycznymi dla suchej pasteli przetarciami  ale także rozwibrowaną plamą barwną czy plątaniną linii. Dominują kolory ciepłe np. piękne zestawienia błękitów, turkusów i zieleni składających się na obraz wzburzonego morza, czy nasycone ugry i pomarańcze, miękko przechodzące jedne w drugie w pejzażu Czerwonych Wierchów. W jej dorobku są także pastele utrzymane w ciemniejszej kolorystyce, o mocniejszych kontrastach, jak np. nastrojowy „Zmrok” inspirowany twórczością Stanisława Wyspiańskiego.  
O Naszej Galerii Elżbieta Łukasik dowiedziała się w Towarzystwie Przyjaciół Niepełnosprawnych, w którym jest sekretarką. Udział w tym projekcie okazał się niezwykle budujący – cieszy ją, że powstało miejsce integrujące artystów niepełnosprawnych z całej Polski a zarazem pozwalające im szerzej zaistnieć w świadomości odbiorcy: poprzez wydawanie katalogów, sprzedaż prac. Oglądanie swoich obrazów na stałej ekspozycji daje twórcom ogromną satysfakcję i wiarę, że to, co robią ma głęboki sens.



MARIA JARZYNA

Namiętności i żywioły

Absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych w Łodzi, pracowała w Semaforze, miała własny zakład hafciarski, od 2002 roku należy do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, od 2005 – do Naszej Galerii. Miniony rok był dla tej artystki niezwykle pracowity. Uczestniczyła, już po raz drugi, w lipcowym plenerze Naszej Galerii. W Uniejowie, Oporowie, Poddębicach za pomocą suchych pasteli, farb akwarelowych i akrylowych, malowała wtopione w zieleń zamki, pałace, dwory, panoramy oraz zajazd „Gościniec”. Pokazywała swoje prace na kilku wystawach zbiorowych m.in.: poplenerowej  (październik) oraz pięciu malarskich indywidualności (grudzień) w Naszej Galerii. Razem z Krystyną Zarzycką miała wspólną ekspozycję pt. „Moje miasto: Łódź i Aleksandrów Łódzki” w łódzkiej kawiarni Lawendowe Wzgórza (kwiecień), indywidualną wystawę w Katowicach (listopad). Zdobyła wyróżnienie w konkursie „Ocalić od zapomnienia” w Tomaszowie Mazowieckim, wykonała cykl rysunkowych portretów artystów Naszej Galerii do katalogu na 2007 rok, malowała kwiaty, konie, koty... Jej malarski temperament najpełniej objawia się w pejzażach: o gęstej fakturze, intensywnym, świetlistym kolorze i ciekawych rozwiązaniach kompozycyjnych. Lubi podejmować temat architektury w krajobrazie – bryły budynków na jej obrazach są solidne, konkretne, o wyraźnych i poprawnych proporcjach, jak np. dwór w Ożarowie, zamek w Pabianicach czy wiatrak widziany zza płotu, na którym przysiadło czarne ptaszysko. Kolejną namiętnością Marii Jarzyny okazał się w minionym roku portret – wykonała kilkadziesiąt rysunkowych wizerunków swoich kolegów-artystów. – „I niektórzy są nawet do siebie podobni!” – podkreśla z dumą. Do szerokiego grona zainteresowań Marii Jarzyny dodać należy jeszcze malarstwo na szkle, w tej technice uwiecznia pejzaże, kwiaty i anioły.







JORDAN PERFENOW

Pożegnanie 
Latem 2007 r. odszedł od nas Jordan Perfenow, jeden z ciekawszych artystów Naszej Galerii. Jego prace znajdowały się w ofercie stałej Galerii, zaś w grudniu 2006 r. Stowarzyszenie Studio Integracji zorganizowało mu wystawę indywidualną. Jego ekspresyjne, niezwykle sugestywne rysunki, określane przez autora mianem ART BRUT, wzbudzają do dziś wiele emocji i nie pozwalają widzowi przejść obok nich obojętnie. Sztuka Perfenowa kipi od emocji, wręcz krzyczy, odnaleźć w niej można lęki i fascynacje przedwcześnie zmarłego twórcy, który miał niezwykle bogate, pełne niepokoju i wątpliwości, życie wewnętrzne. Ciągle poszukiwał nowych inspiracji i nowych środków wyrazu, bezustannie doskonaląc warsztat. Jego rysunki publikowane były m.in. na łamach miesięcznika Kalejdoskop. Choć artysta unikał bezpośrednich kontaktów z otoczeniem, chętnie udostępniał swoją twórczość publiczności – w ten sposób Jordan Perfenow prowadził trudny dialog ze światem zewnętrznym. Miejmy nadzieję, że odszedł pogodzony z sobą i najbliższymi. W Naszej Galerii zawsze będzie ciepło wspominany.  




AGNIESZKA KOŁODZIEJCZAK

Performance życia
„Ma historia bólem się zaczyna” – pisze artystka w jednym z najnowszych wierszy. To aluzja do poważnego wypadku jaki miała w kwietniu tego roku i który wyłączył ją na pewien czas z aktywnego życia. Ostatni rok nie był jednak czasem straconym dla tej wszechstronnej i niezwykle utalentowanej absolwentki łódzkich uczelni: ASP, WSHE i UŁ. Zafascynowana filmami Carlosa Saury o tańcu (zwłaszcza „Tangiem”) oraz wizerunkiem Edie Sedgwick – amerykańskiej aktorki, gwiazdy filmów Andy’ego Warhola z lat 60. – stworzyła cykl sugestywnych obrazów, utrzymanych w surrealistycznym klimacie, pełnych dziwnych wątków i niedopowiedzeń. Bohaterami najnowszych obrazów Agnieszki – malowanych farbami olejnymi na płótnie lub na papierze bezkwasowym – są obwiązane sznurami postacie, zainspirowane fotografiami przepracowanych Japończyków, drzemiących w metrze i na ulicach, ich stan określa się jako „inemuri”. Zachwycona klimatem dzieł Marca Chagalla, artystka zastosowała dominantę głębokiej czerwieni, co w połączeniu z wystudzonymi błękitami, oranżami i brązami wprowadza widza w stan nieważkości, klimat sennego marzenia. Agnieszka nie tworzy już kolaży. Za to pisze wiersze, w których opowiada o swojej bezradności wobec fizycznej niemocy, strachu i bólu. 2007 rok przyniósł artystce także nagrody i wyróżnienia: w konkursie fotograficznym, towarzyszącym tegorocznemu Festiwalowi Sztuki Niesłyszących (w kategorii Ludzie) oraz drugie miejsce w dorocznym konkursie fotograficznym dla Osób Niesłyszących we Wrocławiu. Ponadto Agnieszka była prelegentką podczas konferencji zorganizowanej przez Wyższą Szkołę Humanistyczno-Ekonomiczną w Łodzi, w dniach 9 - 11 października br. na temat: „Tożsamość społeczno-kulturowa głuchych”.





MATYLDA SIEMIENOWICZ

Inspiracje witrażem
Malowała już jako dwulatka, mimo to wybrała wykształcenie filozoficzne (Uniwersytet Łódzki). Z czasem malarska pasja znowu dała o sobie znać i Matylda Siemienowicz zaczęła rysować piórkiem, malować akwarelami i pastelami, zajęła się też haftem, ceramiką a nawet niełatwą techniką witrażu, uczęszczała na kurs tworzenia ozdób choinkowych. 2007 rok był dla niej niezwykle ciężki: przewlekle chorowała, co bardzo ograniczało jej działania plastyczne. Mimo to powstał cykl fantastycznych pejzaży, przedstawiających ekspresyjnie powyginane wierzby: pastele olejne oraz rysunki podmalowane farbami do szkła – to niewątpliwe inspiracje techniką witrażu. Artystka najpierw wykonywała szkic na papierze białą, czarną lub przezroczystą konturówką, a następnie wypełniała całość intensywnie kolorowymi farbami do szkła. Efektem są obrazki niewielkich formatów, które cieszą oko widza feerią barw, a autorce pozwalają zapomnieć o problemach zdrowotnych… Wszystkie prace, także widok starożytnej twierdzy (pastel olejna) Matylda Siemienowicz wykonała na podstawie zdjęć.




JAGA WARD

W stronę abstrakcji

Z wykształcenia jest dentystą-protetykiem ale to malowanie sprawiało jej zawsze ogromną frajdę. W wolnych chwilach tworzyła portrety najbliższych i martwe natury. Za radą jednej z pacjentek zapisała się na zajęcia plastyczne, prowadzone przez Zofię Łobacz na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Następnie, w 1996 roku, została członkiem Stowarzyszenia Plastyków Amatorów przy ŁDK, tam dowiedziała się o Naszej Galerii, do której należy od stycznia 2006 roku. Uczestniczyła w obu plenerach po ziemii łódzkiej a w grudniu 2007 roku w wystawie pięciu indywidualności malarskich Naszej Galerii.

Jej najnowsze prace coraz bardziej zmierzają w stronę abstrakcji. Malowane szerokimi pociągnięciami pędzla i grubymi impastami intensywnego koloru pejzaże pokazują urokliwe zakątki miast, sielskie widoki zalanych słońcem pól, widziane z dziwnej perspektywy góry i doliny. Nie są to fotograficzne ujęcia konkretnych miejsc, raczej pejzaże przetworzone w wyobraźni artystki. Jaga Ward lubi eksperymentować z kompozycją, kolorem – często abstrakcyjnym – przy jednoczesnym bezustannym doskonaleniu warsztatu. Najczęściej maluje farbami olejnymi, oprócz pejzaży także portrety, jest też autorką świetlistych pasteli. Kreowana przez Jagę Ward na płótnach i kartonach rzeczywistość jest coraz bardziej niedopowiedziana, niejednoznaczna, tajemnicza. – Biorąc pędzel do ręki czerpię dużą przyjemność wchodząc w świat oderwany od rzeczywistości – opowiada o swojej twórczości artystka. W 2007 zdobyła II nagrodę (I miejsca nie przyznano) w dorocznym konkursie SPA „Z pleneru i z pracowni” za pracę pt. „Kwiaty”, namalowaną farbami akrylowymi.  





MARIUSZ PETNIAK

Fascynacje naturą

Samouk, tworzy od dziesięciu lat, nie należy do żadnych stowarzyszeń. Wyjątkiem jest Nasza Galeria o której dowiedział się od znajomych i pomimo znacznej odległości – mieszka w Czarnem koło Szczecinka – postanowił zaistnieć także w Łodzi, której jeszcze nie zdążył odwiedzić. Nie ukrywa, że ten kontakt był dość przypadkowy i nie miał szczególnie sprecyzowanych oczekiwań w stosunku do projektu. Jego obrazy niewątpliwie wzbogaciły ofertę galerii: zaprezentował zarówno monumentalne, komponowane z wielkim rozmachem sceny figuratywne, jaki i kameralne akty kobiece, często nieukończone, z mocno wyeksponowanym jednym motywem: plecami, oczami, ustami, szyją. – W swoich pracach staram się pokazać piękno kobiecego ciała ale i osobowość modelki a także to, ile dla mnie znaczy ta osoba. Maluję emocje ograniczając użycie kolorów – tłumaczy artysta. Jednak najlepsze warsztatowo są płótna, na których Mariusz Petniak farbami olejnymi maluje bukiety kwiatów. Jego bzy czy goździki zachwycają zarówno oszczędną, przełamaną kolorystyką, rozmachem w operowaniu plamą barwną – pomimo mniejszych formatów, jak i swobodą artystycznego gestu. Płatki, łodygi, liście pokazane są w sposób niezwykle plastyczny, ich dopełnieniem jest stonowane tło, nie konkurujące z pierwszym planem. Jest w tych pracach nastrój pewnej zadumy nad ulotnością chwili, nietrwałością, ale i pięknem natury. Autor czasami eksperymentuje z różnymi materiałami np. do płótna przykleja wypukłą piankę, pióra, kawałki materiału.






GRAŻYNA  KAMIŃSKA

Powrót do tkaniny

Absolwentka technikum odzieżowego, przez lata opracowywała wzory tkanin dla łódzkiego przemysłu wełnianego – dopasowywała projekt do tkaniny. Taka praca wymagała niezwykłej dokładności i dbałości o szczegół, dlatego kiedy została bezrobotną z wielką pasją oddała się tworzeniu miniatur, malowaniu wydmuszek i kameralnych kompozycji kwiatowych. Do tych ostatnich stosowała farby akwarelowe, pozwalające na oddanie delikatnej, ulotnej natury kwiatów – ich subtelnej kolorystki, opływowych form, finezyjnych kształtów łodyg.
W 2007 roku Grażyna Kamińska odkryła nową technikę: malowanie na tkaninie, której właściwości doskonale poznała w pracy zawodowej. Zarazem rozszerzyła tematykę swoich prac o martwe natury. Nie zrezygnowała też z portretowania ulubionych kwiatów – w ofercie Naszej Galerii są kameralne kompozycje tej autorki np. wazon pełen kwiatów z talerzem, umieszczone na tle ciepłej, brązowej tkaniny, układającej się w miękkie fałdy i załamania, czy  praca równie niewielkiego formatu, gdzie jasna kompozycja kwiatowa wyłania się z niedookreślonego, abstrakcyjnego tła – obraz ten mógł być malowany zarówno w pracowni jak i z wyobraźni.






ANDRZEJ ANDRZEJEWSKI - jest łodzianinem. Tutaj ukończył uczelnię artystyczną i otrzymał dyplom na Wydziale Ubioru ówczesnej PWSSP. W latach 70-tych i 80-tych prowadził własną firmę odzieżową. Brał udział w kilkunastu wystawach zbiorowych i miał kilka indywidualnych. Wielokrotnie nagradzany - ostatnio w 2000 r. otrzymał dyplom wiceprezesa Rady Ministrów na Szóstej Ogólnopolskiej Wystawie Twórczości Artystycznej Sprawnych Inaczej. Jego pasją, ulubionym tematem od czasów młodości są konie. Rysował je w różnych nietypowych ujęciach, tworząc w ten sposób ,,wariacje" z motywem konia. Drugim preferowanym przez artystę tematem jest kultura Dalekiego Wschodu. Pogłębiając o niej wiedzę wykonał nawet kopię broni a jego malarstwo również odzwierciedla tą fascynację.






CECYLIA  JANUSZKIEWICZ-WOJTYSIAK

Rekordzistka

Zdaniem profesora Ryszarda Hungera to prawdziwa rekordzistka: z należących do Naszej Galerii artystów, jak również członków Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, to ona bierze udział w największej ilości konkursów, wystaw i plenerów – ogólnopolskich i międzynarodowych! Nic dziwnego, skoro w jej rodzinnym domu zawsze było dużo obrazów: malowali wujek i kuzyn. Wychowując się w takim otoczeniu Cecylia Januszkiewicz już w młodości zainteresowała się sztuką. I chociaż ostatecznie studiowała pedagogikę w Krakowie, a następnie wybrała zawód nauczycielki w przedszkolu,  to twórczość plastyczna towarzyszy jej przez całe życie. Maluje martwe natury, kwiaty i pejzaże o świetlistej kolorystyce i subtelnym laserunku, elementy architektury harmonijnie wtapia w krajobraz. Stosuje farby olejne, akrylowe i akwarele, lubi mieszać techniki. W 2007 roku uczestniczyła w plenerach SPA w Sadlinkach i Małczu, z których przywiozła kolejne pejzaże. Na uwagę zasługuje także jej subtelna akwarela przedstawiająca wazon z kwiatami, zrealizowana na zajęciach w pracowni.
To artystka niezwykle dynamiczna i artystyczne „płodna”, bardzo chciałaby uczestniczyć kiedyś w plenerze Naszej Galerii. Jest honorowym i jednym z pierwszych członków Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, a malarską pasją zaraziła synową i wnuczkę!






JACEK  MARKUNAS

Miejsce w pamięci

Zmarł 7 września 2005 roku, w dniu otwarcia Naszej Galerii. Jest w niej jednak cały czas obecny poprzez obrazy, rysunki, projekty – świadectwo jego wielowątkowej, interesującej twórczości. A był artystą niezwykle płodnym i wszechstronnym: projektował wzory tkanin, kolekcje odzieżowe, przedmioty użytkowe, biżuterię, ceramikę, meble, znaki firmowe i opakowania, m.in. perfum Polleny Evy. Pisał wiersze, scenariusze filmowe, nowele. Tworzył frotaże, litografie, rzeźbił w drewnie, malował obrazy i to one były najważniejszym środkiem jego wypowiedzi artystycznej. Po studiach na Wydziale Włókienniczym Politechniki Łódzkiej, Jacek Markunas zdał egzaminy do łódzkiej PWSSP. Trafił do pracowni malarstwa profesora Romana Modzelewskiego, tam została ukształtowana osobowość twórcza artysty, która najpełniej objawiła się w abstrakcyjnych kompozycjach o przełamanej kolorystyce i eksperymentach z kształtami, wywiedzionymi z figur geometrycznych. Budowane płaską plamą i falującą linią obrazy wciąż zaskakują lapidarnością środków wypowiedzi: prostymi, a jednak niezwykle wyrafinowanymi podziałami płaszczyzny, piękną gamą kolorów pośrednich. Zupełnie inną stylistykę prezentują rysunki Jacka Mb.nowakowska@wp.plarkunasa, są to odważne wariacje na temat ludzkiej głowy i ciała, niekiedy o zacięciu karykaturalnym, budowane zróżnicowaną kreską jak również ekspresyjne akty, tworzone kilkoma zaledwie liniami, czasami rozsadzającymi ramy obrazu.
W sierpniu 2007 roku Nasza Galeria przypomniała malarską i rysunkową twórczość Jacka Markunasa na pierwszej pośmiertnej wystawie jego dzieł. Prace są w stałej ofercie Galerii.




KRYSTYNA  MATUSIAK

Bajka dla dorosłych

2007 rok był dla tej artystki niezwykle intensywny: oprócz pracy w kawiarni-galerii Carte Blanche w Łodzi (gdzie organizuje wernisaże i wieczory poetyckie), uczestniczyła w innych projektach kulturalno-artystycznych. Brała udział w obchodach dziesięciolecia Stowarzyszenia Artystów Świętego Jerzego, którego jest aktywnym członkiem (wystawa w Muzeum Kinematografii listopad-grudzień 2007), wysyłała swoje prace na liczne konkursy, m.in. na logo Muzeum Sztuki w Łodzi, międzynarodowe triennale Małe Formy Grafiki Polska-Łódź `08. Nowym doświadczeniem – na pograniczu zabawy i sztuki – okazało się dla artystki pisanie bloga internetowego. Inspirację dała jej praca – i tak powstała ironiczna bajka o królu Carte i królowej Blanche, jak zaznacza autorka – przeznaczona tylko dla dorosłych!

W zakresie twórczości plastycznej, Krystyna Matusiak skoncentrowała się w minionym roku na grafice, tworząc akwaforty i akwatinty. Jest absolwentką PWSSP w Łodzi, kobietą świadomą swoich twórczych i zawodowych możliwości. I coraz bardziej zafascynowaną biznesem – to niewątpliwie wpływ intensywnej współpracy z Carte Blanche. Czy uda się jednak pogodzić duszę artysty z twardymi regułami, jakie rządzą światem biznesu? A może wyniknie z tego nowa artystyczna jakość?






TOMASZ GŁADYSZ

Na wysokościach

Surowe, niekiedy wręcz groźne pejzaże górskie, pokazywane o różnych porach roku, w różnym oświetleniu – to ulubiony motyw twórczości tego artysty. Monumentalność, niedostępność i niepokojące piękno tych przedstawień podkreślają kolory: biel i czerń, chłodny fiolet i błękit, padające na szczyty pomarańczowe i czerwone refleksy zachodzącego lub wschodzącego słońca – zestawiane w mocnych kontrastach. Tomasz Gładysz maluje przede wszystkim pastelami olejnymi, choć sięga też po farby wodne i olejne. – W miarę jak dojrzewam, widzę otaczającą mnie przyrodę, jej barwy, głębiej, odbieram je bardziej emocjonalnie – opowiada artysta. Malowanie to jego sposób na życie, ucieczka od szarzyzny dnia codziennego, kłopotów i zmartwień. Ucieczka w kolor: wystudzony ale zarazem niezwykle intensywny, jakby emanujący wewnętrznym światłem. Artysta w ciekawy sposób rozwiązuje kompozycje obrazu – po przekątnej, poszukując malowniczych załamań skalnych, pokazując góry widziane z dołu lub z lotu ptaka.
Z wykształcenia ekonomista, sztuką interesuje się od dzieciństwa a w ostatnich latach poświęca jej każdą wolną chwilę. Jak sam mówi, tworzenie daje mu ogromną satysfakcję, pozwala uwierzyć w siebie, czyni wrażliwszym i lepszym. O Naszej Galerii dowiedział się w Towarzystwie Przyjaciół Niepełnosprawnych, jest z nią związany od roku.





RYSZARD  ZIĘBA

Radość koloru

Są ludzie, którzy nigdy nie dorastają, całe życie przebywając w baśniowym świecie niesamowitych zamków, widmowych kościołów, aniołów, kwiatów, surrealistycznych przedmiotów-znaków, drzew i domów przeczących wszelkim prawom grawitacji – wywiedzionych z marzeń, snów, dziecięcych fantazji. Taka właśnie jest twórczość Ryszarda Zięby, podopiecznego V Domu Pomocy Społecznej, przy ulicy Podgórnej w Łodzi. Od początku pobytu w tym miejscu, chętnie i aktywnie uczestniczy w zajęciach plastycznych, w ramach terapii zajęciowej. Najchętniej korzysta z kredek świecowych i pastelowych, czasami sięga po farby plakatowe i akwarele. Maluje nimi własną wizję świata, używając do tego nasyconych, intensywnych kolorów w najdziwniejszych zestawieniach, np.: z dziecinną prostotą i swobodą łączy turkusy z oranżami, czy brązy z zielenią i ugrami. W tych pracach widać wielką pasję i radość tworzenia, dodatkowo widz dostaje w prezencie ogromny ładunek energii – obrazy kipią od nasyconych, ciepłych kolorów. To twórczość niezwykle osobista i oryginalna, dlatego tak trudno poddać ją ocenie.

Do Naszej Galerii Ryszarda Ziębę zgłosił V DPS.






BOGDAN  GRZYWA

Więcej fantazji

Widoki łąk, górskie i leśne pejzaże, martwe natury z owocami, panoramy miast – ta tematyka została poszerzona w 2007 roku o widoki zamków i pałaców wpisanych w bujną zieleń przyrody. To efekt udziału Bogdana Grzywy w lipcowym plenerze Naszej Galerii w Uniejowie. Przyjechał specjalnie z Łazisk Górnych na Śląsku, aby przez kilkanaście dni uwieczniać urodę województwa łódzkiego. Choć wcześniej  malował przede wszystkim farbami olejnymi – operując szerokimi plamami koloru, stosując formy mocne, dosadne a przy tym niezwykle malarskie, przestrzeń budując walorem i z wyczuciem wytrawnego kolorysty dobierając odcienie w ramach jednej gamy barwnej – na plenerze odkrył technikę akwareli. – „Zafascynowała mnie jej przypadkowość. Farby szybciej się rozkładają na papierze, nachodzą na siebie, co daje ciekawe efekty na styku dwóch kolorów lub nieoczekiwany kontur” – opowiada o swoich nowych doświadczeniach artysta. Jego najnowsze akwarele ujawniają wielką wyobraźnię i nieznaną wcześniej skłonność do fantazji, są eteryczne i delikatne – w przeciwieństwie do solidnych obrazów olejnych na płótnie. Różnicę tę widać doskonale w dwóch różnych „wizjach” zamku w Oporowie. Farbami akwarelowymi na papierze artysta wykreował baśniowy obiekt wyłaniający się z fantastycznej zieleni tła, oleje posłużyły mu do wykadrowania dosadnej zamkowej baszty o ciężkich, solidnych proporcjach. Aż trudno uwierzyć, że obie prace wyszły spod pędzla tego samego autora!
Poza Naszą Galerią Bogdan Grzywa należy do Stowarzyszenia Twórców Kultury w Tychach i Grupy Twórczej Strumień.






RAFAŁ KULIK

Wirtualne i w realu

Rafał Kulik mieszka i pracuje w Sierakowie Śląskim. O Naszej Galerii dowiedział się z Internetu, surfując w sieci organizacji dla niepełnosprawnych skupiających plastyków. Ponieważ zawsze chciał pokazywać swoją twórczość nie tylko we własnym regionie i nie tylko wirtualnie – rok temu przesłał pierwsze prace do Łodzi. Były to rysunki inspirowane botaniką – precyzyjnie rozrysowane kompozycje z motywami kwiatowymi, o płynnej linii i delikatnym światłocieniu. Przez ostatnie 12 miesięcy jego twórczość przeszła jednak gruntowną metamorfozę i dziś w Naszej Galerii oglądać możemy surrealistyczne wizje dziwnych machin i urządzeń przywodzących na myśl eksperymenty Leonarda da Vinci, cykl zdjęć starych pociągów przerobionych na grafiki komputerowe czy widoki zabytkowej architektury sfotografowanej nocą, w niesamowitym oświetleniu. Prace są utrzymane w monochromatycznej kolorystyce – zazwyczaj sepii – opartej na mocnych kontrastach, co pogłębia wrażenie ich nierealności. Niektóre przywodzą na myśl stare pocztówki, pergamin sprzed stuleci pokryty dawnym pismem. Trudno więc początkowo uwierzyć, że wszystkie te prace Rafał Kulik stworzył w technice grafiki komputerowej połączonej z fotografią. Dawne, niekiedy wręcz archaiczne motywy, pokazane zostały w nowoczesny sposób, co nadało im nową jakość – zarówno formalną jak i znaczeniową. Artysta, z zawodu technik-informatyk pracujący w zakładzie poligraficznym, chętnie eksperymentuje z nowymi technikami: fotomontażem, digital painting, grafiką 3D, tworząc własne projekty. Udział w projekcie Nasza Galeria dał mu wiele satysfakcji i możliwość zapoznania się z pracami innych twórców. Czym te kontakty zaowocują za rok?
Więcej na stronie:




RYSZARD  SZYMANOWSKI

W biegu

Pomysłodawca, menedżer i dyrektor „NASZEJ GALERII” jest człowiekiem niezwykle wszechstronnym i pochłoniętym pracą: – „To właśnie dzięki niej, możliwa jest jedynie prawdziwa rehabilitacja osoby dotkniętej niepełnosprawnością, ta zawodowa i społeczna – powrót do normalnego funkcjonowania, to naturalny proces i ogromna, wewnętrzna potrzeba, każdej osoby (chęć podniesienia się, kiedy upadamy), której wystarczy czasem dopomóc” – zawsze o swojej pracy, mówi wychowany do niej w szacunku – Ryszard Szymanowski.

Świetna, wręcz mistrzowska organizacja czasu, pozwala mu, na prowadzenie Stowarzyszenia i na ogromne sukcesy w realizacji projektu. Choć sam jest twórcą, od chwili powstania Galerii niestrudzenie promuje twórczość swoich niepełnosprawnych koleżanek i kolegów. To z myślą o nich współtworzył ponad trzynaście lat temu inne Stowarzyszenie - „Studio Integracji”, którego obecny profil i charakter działalności, niestrudzenie wypracowywał swoim uporem, ogromnym zaangażowaniem i determinacją, a którego przewodniczący, były piosenkarz Krzysztof Cwynar uczynił niedostępnym dla niepełnosprawnych, zamieniając w nazwie Stowarzyszenia słowo „Integracji” na „Dyskryminacji” czy „Nietolerancji”. Od 2005 roku, po długotrwałych zabiegach i staraniach, założył pierwszą w Polsce profesjonalną galerię twórców niepełnosprawnych „NASZĄ GALERIĘ”, która jest obecnie podstawową działalnością Stowarzyszenia „NASZA GALERIA”.  Działalność Galerii nie ogranicza się jednak do Łodzi, ma charakter i zakres ogólnopolski. Wytrwały i uparty menedżer odczuwa największą satysfakcję, kiedy organizuje uczestnikom „NASZEJ GALERII” coroczne plenery tematyczne, zbiorowe i indywidualne wystawy w kraju i za granicą, pozyskuje środki na publikacje (coroczne albumy prac, kalendarze regionu, w ramach realizacji projektu pt. „Łódzkie, warte utrwalenia i pokazywania” oraz zamykając każdy rok wydawnictem albumwym „NASZEJ GALERII”), materiały i akcesoria malarskie, oprawy obrazów.

Okupuje to czasem, przeznaczonym na własną działalność gospodarczą "LYNX" Studio, którą uruchomił w pierwszym programie PFRON pn. "Premia dla Aktywnych" - nieprzerwanie prowadzoną od 1995 roku..... i twórczość. Twórczość także poetycką – indywidualny tomik wierszy pt. … "Tylko słowa" i kilka publikacji zbiorowych.  Maluje, chętnie łączy różne techniki z ulubionym rysunkiem tuszem (piórko i rapidograf), projektuje grafiki komputerowe, a także logotypy dla firm. Posiada bogaty dorobek malarski i graficzny. Niechętnie uczestniczy w wystawach, niektórzy mogliby pozazdrościć mu samych propozycji. Wiele jego prac powstało pod wpływem impulsu, kaprysu chwili – aby rozładować stres, dla wyciszenia się nad kartką papieru. Czym dla Ryszarda Szymanowskiego jest uprawianie sztuki? – „Odskocznią od codziennej udręki, a nawet cierpienia, pomysłem na pogodę ducha na trudnej drodze życia i przeznaczenia” – odpowiada rymująco dyrektor Stowarzyszenia "NASZA GALERIA" i dodaje – „przez sztukę realizuję siebie, żeby nie być postrzegany jedynie przez pryzmat choroby, ale przez własne dokonania i talenty niedostępne innym



Ryszard Szymanowski - wieża strażacka w Rawie Mazowieckiej
Wieża strażacka w Rawie Maz.
Ryszard Szymanowski - Zakole Rawki
Zakole Rawki
Ryszard Szymanowski - Pałac w Nieborowie
Pałac w Nieborowie
Ryszard Szymanowski - kościół w Kiernozi
Kościół w Kiernozi

Dworek Myśliwski w Dąbrowie n/Czarną

Młyn w Dądrowie n/Czarną 

Gdzie Czarna wpada do Pilicy
Ryszard Szymanowski - kościół w Wolborzu
Kościół W Wolborzu
 Kościółek w Boguszycach Kościół w Czrnożyłach Kościół w Cielądzu Podkrakowski klasztor

Zobaczyć

Sulejowskie opactwo
Zima Pierot
Gdzieś w Starogardzie Ławeczka Tuwima Ratusz Miejski w Rawie Maz. Lodzkie
Ryszard Szymanowski - Lodzkie - rys. tuszem

Irysy z Vincenta
Tęsknota za górami nad morzem Kraszewski Podwiędłe róże Nadziei i Miłości
Uśmiech dziecka Przelot Pejzażyk
Kościeliska