![]() |
![]() |
|
|
![]() Jan Depta – Verakreanto Urodził się w Radziechowicach I, gmina Ładzice, k/Radomska, a obecnie mieszka w Nowym Sączu. W dzieciństwie
jak każde dziecko rysował i malował dla pochwały bliskiego otoczenia i…
cukierków, które otrzymywał za stworzone prace. Rok 1972, uważa za początek swojej twórczości, kiedy to w ówczesnej świadomości
23 latka „urodziło się” pragnienie zastania artystą, a w późniejszych latach
chęć wyrażana swych pragnień, dążeń, idei społecznych przy pomocy pędzla,
grafitu, pasteli, pióra, etc. Z powodzeniem uprawia malarstwo, rysunek i witraże,
dlatego, że w tym czuje się najpewniej. Do ulubionych artystów zalicza Van Gog’a,
Witkacego, Goje, za wzór do naśladowania przyjmując twórczość m.in. Witkacego. Uprawianie sztuki jest dla Jana Depty - Verakreanto
samorealizowaniem się, zadowoleniem, bezpośrednio wpływającym na uspokojenie,
psychiczne wyciszenie, a w szczególności na możliwość wyrażenia tego co czuje - w
swej samotności rozmawiania ze swoimi obrazami, a za ich pośrednictwem z
otaczającym światem. Wierzy, że ta twórcza samorealizacja słucha jego i ma przekonanie,
że nigdy nie zdradzi, a nie jak ludzie, którzy dotychczas
funkcjonowali w jego życiu a tylko trochę niektórzy zdołali go poznać. Verakreanto po uczestnictwie w „NASZEJ GALERII” oczekuje
możliwości zaprezentowania swojej twórczości szerokiemu gremium, akceptacji jej
i jego osoby poprzez pryzmat nie tylko tego co tworzy, ale też tego, co kryje jego wnętrze pod powłoką
powierzchowności, szukając zrozumienia, zaufania, prawdziwej ludzkiej przyjaźni.
![]() BEATA KOŁACIAK Urodziła się 2 marca 1966 roku i zamieszkuje w Zakopanem. Swoistą terapią i sposobem pokonywania ciężkiej choroby okazało się dla Pani Beaty - malarstwo. Maluje od 9 lat w technice olejnej, pasteli, łączy akwarele z piórkiem. Do niedawna tematem jej prac był głównie pejzaż i martwa natura. Od roku jednak fascynuje ją ludzka twarz. Pejzaż stał się dla niej czymś ograniczonym, paradoksalnie ciasnym. - W portrecie malowanym z wyobraźni działając kolorem i fakturą mam wrażenie, że coś buduję i czuję, że się spełniam – dodaje autorka. Próbką tego co
aktualnie robi, będzie
prezentowany tutaj całkowicie powstały z wyobraźni cykl
„Znaki zodiaku”.
![]() MAGDALENA ŚLIWIŃSKA łodzianka
ukończyła PLSP oraz filologię polską .Początki
malarskie to rozpoczęte w dzieciństwie kopiowanie ilustracji z książek.
W miarę
upływu czasu i rozwoju umiejętności prace stawały się coraz bliższe
oryginału.
Podjęła kurs przygotowawczy w domu kultury i rozpoczęła naukę w liceum
plastycznym. Ulubiona technika to akwarela ale również lubi
malować olejnymi
pastelami. Malowała również portrety na
zamówienie. Poza plastyką interesuję
się również psychologią, filozofią, etyką i dziennikarstwem.
Przeprowadziła
wywiad na temat działalności „Naszej Galerii” dla
pisma zajmującego się
zagadnieniami ekonomii społecznej i szeroko pojętą aktywizacją
osób
niepełnosprawnych. Do projektu „Nasza Galeria”
zgłosiła się po to aby
zaprezentować swój dorobek i wrócić do malowania
po długoletniej przerwie.
Przekonał ją profesjonalizm i dobra organizacja oraz osiągnięcia
„Naszej
Galerii”. Udział w projekcie pozwolił pani Magdalenie ocenić
swoje możliwości i
poznać opinię na temat namalowanych prac, skłonił do przemyśleń nad
głębokim
sensem wspierania twórczości osób chorych.
Zdaniem artystki, „Sztuka to istotny
i skuteczny rodzaj terapii sprowadzającej pole widzenia do
najważniejszej miary
jaką jest człowiek”.
![]() ELIGIUSZ MATUSZYK urodzony w Trembowoli , od
1946 roku mieszka w Łodzi. Z
wykształcenia plastyk, obecnie na emeryturze. Studiował w Akademii
Sztuk
Pięknych w Warszawie. Początek twórczości to prowadzenie
zajęć z malarstwa w
Ognisku Plastycznym, kierowanie pracownią plastyczną w firmie
reklamowej,
scenografia filmowa w Wytwórni Filmów. Laureat
wielu konkursów z grafiki
użytkowej. Projektował też plakaty. Został wyróżniony jako
Zasłużony Pracownik
Reklamy m. Łodzi. Ulubieni artyści to Jerzy Kossak, Edouard Manet, Jan
Stanisławski, Wojciech Kossak. Malarstwo pana Eligiusza to przede
wszystkim
kopiowanie znanych ( Kossaka, Klimta) i mniej znanych
obrazów różnych twórców.
Kopiując cudze obrazy stara się to robić najlepiej jak potrafi,
”poszukując w
nich tego, co jest indywidualne dla każdego artysty, dla każdego
obrazu”.
Artystyczne działania to ogromna pasja,
która daje spokój i oderwanie się od
problemów
codziennego życia. Poza działalnością plastyczną pan Eligiusz lubi
majsterkować, jego hobby to przede wszystkim stare zegary. Po przerwie
powrócił
do projektu „Nasza Galeria”, w którym
uczestniczył już w 2005 roku. Oczekiwania
związane z uczestnictwem w tym projekcie to promowanie swoich prac jak
również
ich sprzedaż.
MARIA BUNZEL mieszkanka
Tomaszowa Mazowieckiego, maluje od lat 60-tych.
Zaczynała od rysunku, grafiki (linoryt, monotypia). Maluje akwarelami,
pastelami, mniej farbami olejnymi. Pani Maria to były członek grupy
plastycznej
nauczycieli przy ZNP w Łodzi, od 1966 r. współzałożyciel
Stowarzyszenia
Amatorów Plastyków w Tomaszowie Mazowieckim
–
uczestnik do dziś, również
uczestnik plenerów organizowanych przez ZNP w Łodzi, przez
SAP W
Tomaszowie
Mazowieckim, uczestnik ogólnopolskich plenerów w
Rzeczycy, Sadlinkach, Tczewie, Zielonej Górze,
Małeczu,
laureatka wielu nagród i wyróżnień w
Skierniewicach i
Zielonej Górze. Preferuje malarstwo realistyczne,
fascynuje
ją impresjonizm i postimpresjonizm . Uprawianie sztuki to drugie życie,
to
codzienna potrzeba uzupełniania całości życia, terapia psychiczna,
potrzeba
kontaktu ze sztuką i ludźmi. Z uczestnictwem w projekcie
„Nasza
Galeria” wiąże
nadzieję na rozwijanie nowych technik, poznanie wielu zagadnień z
dziedziny
tworzenia, uczestnictwo w plenerach i wystawach a przede wszystkim
możliwość
kontaktu z szerszym gronem osób
zainteresowanych twórczością plastyczną.
![]() JERZY ZACHARA Łodzianin,
z wykształcenia artysta plastyk, ukończył Wyższą Szkołę
Sztuk Plastycznych, ma 55 lat i obecnie przebywa na rencie z określonym
umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Można powiedzieć, że jest
świeżym nabytkiem
„Naszej Galerii”, gdyż do projektu został przyjęty
w
październiku br. Mówi,
że informacje o samym przedsięwzięciu zawdzięcza Internetowi. Spodobała
mu się
przede wszystkim oferowana przez Naszą Galerię pomoc w upowszechnianiu
i
sprzedaży prac artystów niepełnosprawnych. Jednym z
bezpośrednich czynników,
które skłoniły go do zgłoszenia się do projektu była właśnie
niezbyt łatwa
sytuacja materialna, w jakiej artysta się aktualnie znajduje.
Dotychczas z
przyczyn obiektywnych - nie będąc członkiem projektu - nie
mógł
brać
udziału w jego przedsięwzięciach, a jak na razie mówi
jedynie o
pewnej
satysfakcji, jaką zyskał dzięki projektowi, a wiąże się ona z dokonanej
przez
Naszą Galerię wyceną jego prac… Jerzego Zacharę interesuje
wiele
dziedzin
sztuki. Wymienia wśród tradycyjnych jej gałęzi plastykę,
muzykę,
literaturę. Dziś
bardzo lubi rysunek. Dodaje przy tym ironicznie, że wg niego
najlepszą inspiracją dla artysty jest faza maniakalna schizofrenii. Od
4 lat
maluje akrylowe portrety, inspirowane po części ekspresyjnymi
zdjęciami,
obrazującymi np.: krzyk, ostry makijaż oraz abstrakcje. Poza
klasycznymi
blejtramami używa do tego cienkich płyt (3 mm) oraz papieru. Istotny
wpływ na aktualne
tempo malowania obrazów ma jego zdaniem datująca się od dwu
lat
fascynacja
wschodnią kaligrafią. Twórcze działanie jest dla artysty
autoterapią. Mówiąc
o swoich sukcesach Jerzy Zachara, wskazuje na opublikowanie w kultowym
„Brulionie” dwóch jego opowiadań i
kilkunastu
wierszy. W przyszłości -
jak mówi - chce robić swoje, przy czym zastrzega, że
stanowczo
powinien zwolnić
tempo tworzenia swoich prac. Dodaje, że oprócz działań
plastycznych
fascynuje go pisarstwo. Dlatego tworzy nie tylko wiersze, ale
różnego typu teksty.
Wyjaśnia, że na podstawie przeczytanych lektur i doświadczeń wypowiada
się na temat swojego postrzegania chorób psychicznych.
Bardzo
wiele czyta, a
aktualnie najchętniej jak mówi porusza się w obszarze teorii
chaosu oraz
mechaniki kwantowej. Interesują go różnorodne wizje
rzeczywistości,
kształtowane np. przez religie oraz odmienne stany świadomości, jakich
doświadcza się w zaburzeniach umysłu pod wpływem narkotyków
oraz
„sensorycznej
deprywacji i modlitwy”. Dąży do tego, aby
twórczość dawała
mu radość, a nie
stała się nużącą powinnością. Jego marzeniem jest, by uniknąć
objawów remisji
choroby oraz wpływu leków psychotropowych. Często stosowana
przez
niego metoda rysowania to czynienie tego z zamkniętymi oczyma oraz lewą
dłonią.
Mówi: walczę z wszelkimi przejawami zracjonalizowanego
porządku.
![]() ANTONI GUTOWSKI pochodzi z Wrocławia, od dzieciństwa lubił rysować i rzeźbić w glinie. W późniejszym okresie zaczął malować na płótnie a także na płycie. Trudna sytuacja materialna uniemożliwiła studia dzienne w ASP w Krakowie. Zmuszony był równocześnie podjąć pracę i uczyć się, pomijając swoje zainteresowania i zdolności plastyczne. Uwielbia malarstwo olejne realistyczne, historyczne, sakralne oraz malowanie akwarelą. Najbardziej docenia Jana Alojzego Matejkę. Historia życia i twórczości, tego najwybitniejszego malarza historycznego, jest dla pana Gutowskiego wzorem i dlatego pragnie w przyszłości namalować fragment obrazu „Bitwa pod Grunwaldem”. Ulubieni artyści to także: Stanisław Wyspiański, Jacek Malczewski, Aleksander Gierymski, Władysław Podkowiński, Leon Wyczółkowski, Władysław Ślewiński, Jan Stanisławski, Julian Fałat, Józef Pankiewicz. Uprawianie sztuki przez pana Gutowskiego to ogromna pasja a równocześnie terapia. Uważa, że w każdym okresie życia należy rozwijać swoje zdolności plastyczne a zaniechanie tych działań powoduje w ostateczności utratę natchnienia do tworzenia nowych dzieł. Oczekiwania związane z uczestnictwem w projekcie „Nasza Galeria” to poznanie nowych ludzi, artystów będących osobami niepełnosprawnymi, doje możliwość prezentacji prac jak również ich sprzedaży. Poznanie i rozwijanie technik malarskich poprzez wystawy oraz uczestnictwo w plenerach malarskich to doskonalenie warsztatu twórczości artystycznej.
![]() TERESA URBAŃSKA Lalka Dudek pochodzi
z Piotrkowa Trybunalskiego, od dzieciństwa wolała
spędzać wolny czas na rysowaniu niż bawieniu się lalkami. Umiejętności
plastyczne ujawniły się już w szkole podstawowej, rozwijała je na
zajęciach
kółka plastycznego. Z powodu braku liceum plastycznego w
Piotrkowie, ukończyła
Liceum Ogólnokształcące jednak cały czas uczestnicząc w
zajęciach kółka
plastycznego. Po dwudziestoletniej przerwie powróciła do
pasji malowania, która
tkwiła w niej od zawsze. Zaczęła uczęszczać na zajęcia Studia
Plastycznego
organizowanego przez piotrkowskie BWA i do Pracowni Plastycznej w
MOK-u, tam
też miała miejsce indywidualna wystawa prac artystki. Trzy z prac
zaprezentowanych na tej wystawie obecnie wyeksponowane zostały w jednej
z
galerii w Berlinie. Maluje farbami akrylowymi. Z powodów
zdrowotnych musiała
zrezygnować z malowania farbami olejnymi i pastelami. Ulubieni artyści
to
Picasso – „ze względu na kubizm, a więc brak
dosłowności, przez co malarz morze
przedstawiać otoczenie według własnego odbioru i według własnej
koncepcji,
Picasso, Miro, Klee, Serusier, Matisse, Czapski, Taranczewski, Dominik
- z
powodu używanych kolorów i kontrastowego ich łączenia.
Picasso, Dali, Hopper,
Wesselmann, Magritte za sposób nakładania farb: płaski,
wygładzony, pozbawiony
faktury, zaś Stażewski, Strzemiński, Popowa, Kupka - za precyzyjną
abstrakcję
geometryczną i z powodu używania czystych barw.”
Malowanie daje pani Teresie możliwość odreagowania codzienności a także satysfakcję w postaci miłych opinii, które bardzo dowartościowują i zachęcają do dalszej pracy. Oczekiwania związane z uczestnictwem w projekcie „Nasza Galeria” to wystawa prac, sprzedaż, reklama, doskonalenie warsztatu oraz motywacja do dalszej pracy.
![]() KRZYSZTOF WŁADYSŁAW MIKOŚ
artysta
grafik, urodzony w
Krakowie. O projekcie „Nasza
Galeria” dowiedział się od pana prof. Marka Saka w 2009 roku.
Za namową
przyjaciół przystąpił do projektu aby pokonywać kolejne
bariery, zahamowania,
kryzysy, aby wyjść na światło dzienne ze swoimi pracami. W ramach
projektu, jak
sam stwierdził, uczestniczył w pierwszym profesjonalnym plenerze w
Sieradzu po
ponad 20-letniej przerwie. To stało się dla artysty dodatkową motywacją
do
działania, było okazją do poznania wspaniałych
twórców jak również poszerzenia
kręgu przyjaciół. Uprawia malarstwo, rysunek, grafikę,
zajmował się również
scenografią TV. Inspiracją jest natura,
człowiek, pejzaż – także ten miejski. Osiągnięcia artystyczne
to wystawy
zbiorowe i indywidualne, prace w zbiorach publicznych i prywatnych
kolekcjach w
kraju i zagranicą. Zainteresowania poza działalnością plastyczną to
dobra
muzyka bez względu na styl, literatura, film, teatr. Życzenia artysty
związane
z własną twórczością to potrzeba rozwijania się. Oczekiwania
związane z udziałem w projekcie „Nasza
Galeria” to oby
trwał nadal i rozwijał się.
![]() KRYSTYNA
MAJCHRZAK
mieszka
w Pabianicach. Inspiracją jej twórczości
malarskiej było piękno otaczającej przyrody. Od trzech lat jest
uczestniczką
sekcji plastycznej przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Pabianicach.
Preferuje
malowanie akrylem – intensywne kolory, szybkoschnące,
doskonałe podczas
plenerów ale również maluje farbami olejnymi a
także pastelami. Niedoścignionym
wzorem do naśladowania dla pani Krystyny to impresjoniści oraz polscy
pejzażyści: Fałat, Chełmiński. Malowanie dla artystki, to ucieczka od
szarzyzny
i problemów dnia codziennego. W swoich pracach posiłkuje się
szkicami oraz
fotografiami, dokumentacją danego miejsca lub tematu, który
maluje. Akt twórczy
jest dla artystki wyrażeniem emocji i
uczuć związanych z pięknem natury. Malując, przenosi się do innego
świata, w
którym bardzo lubi przebywać. Brała udział w licznych
wystawach organizowanych
przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Pabianicach. Zdobyła
wyróżnienie na
ogólnopolskim konkursie w Skierniewicach. Uczestnictwo w
projekcie „Nasza
Galeria” to możliwość kontaktów z ciekawymi i
pełnymi pasji ludźmi, szansa na
poznanie innych twórców, dzięki którym
będzie mogła wzbogacić swoją wiedzę i
zdobyć cenne doświadczenia. Ten projekt daje artystce możliwość
doskonalenia
warsztatu i nadzieję na dalszy rozwój własnej
twórczości.
![]() JÓZEFA (Ziuta) PAWLIK Zawsze
była pod wpływem sztuki – zauroczona przyrodą, malarstwem,
haftem i światem
barw. Po przejściu na emeryturę (walcząc z chorobą i przeciwieństwami
losu) w
2003 roku rozpoczęła aktywną przygodę malarską.
Jej obrazy znajdują się w licznych zbiorach prywatnych w kraju i za granicą, u osób kochających naturę i sztukę. Malarstwu poświęciła się bez reszty. Pierwsze malarskie kroki stawiała pod kierunkiem artysty malarza Krystyny Styburskiej w Kole Plastycznym w Klubie WAT (Wojskowej Akademii Technicznej na Bemowie w Warszawie). Chętnie maluje pastelami olejnymi, farbami olejnymi na płótnie oraz na szkle. W swoich obrazach przedstawia tematy związane z krajami i miejscami, które odwiedzała lub z którymi była związana emocjonalnie. A w nich: „Moja Afryka”; „Pustynie Świata”, „Grand Canyon”, „Elbrus i Rosja”, „Piękno konia…”, „Impresjonizm w malarstwie…”, martwą naturę, pejzaże i „Kwiaty Świata”. Kwiaty malowane w różnych technikach, stylach i kompozycjach, a przede wszystkim pojedynczo, są jej szczególnie bliskie. Ze względu chociażby na niezwykle bogatą ich kolorystykę, stosowaną formę zbliżenia, szeroki zakres pochodzenia – na oglądających pozostawiają niezapomniane wrażenia. W życiu jest dużo szarości, smutku i problemów. Ziuta w swoich obrazach przedstawia inny, bardzo kolorowy świat i naturę – taką jaką chciałaby widzieć. Na pewno są to obrazy idealizowane i upraszczane, a malarstwo jest dla niej ucieczką od rzeczywistości - poszukiwaniem swojego miejsca na ziemi. Z młodzieńczą pasją i uporem człowieka dojrzałego realizuje własną wizję a otaczającego ją świata. W swoich pracach śmiało posługuje się szeroką paletą barw, od kontrastowych, ostrych, aż do miękkich i łagodnych i nigdy nienasyconych kolorów. Wykonując własne prace oraz malując interpretacje prac mistrzów malarstwa i fotografii, wyłuskuje z nich rzeczywisty autentyzm widzianego przez siebie obrazu. To prawdziwa przemienność treści w czasie i miejscu. Spektrum wybranych prac zadziwia. Są to różne tematy – począwszy od prac realistycznych, poprzez prace z akcentem surrealistycznym, aż do całkowitej abstrakcji. Chętnie bierze udział w licznych malarskich wystawach zbiorowych i Indywidualnych (autorskich), oraz plenerach, gdzie przedstawia plastycznie swój punkt widzenia na przyrodę, naturę i otoczenie, pokazując sprawy dziwne, pełne przesady, wypełnione skarbnicą form i barw, tworząc „Swój Kolorowy Świat”. Zapraszamy również do odwiedzenia strony autorki: www.jzpawlik.pl Członkini
Stowarzyszenia i warszawska uczestniczka "NASZEJ GALERII -
ogólnopolskiej galerii osób niepełnosprawnych"
przedstawia na YouTube film „Crucible…”
- „TYGIEL U ZIUTY"- malunki na szkle, porcelanie i...,
które traktuje refleksyjnie jako swoiste antidotum na
rozładowanie stresu, zabawę kolorem w różnym materiale i
prostych formach przekazu z intrygującym podkładem muzycznym (Etiuda
Op.10 Nr 3 „Tristesse” – Fryderyka
Chopina) w wykonaniu Classic Jazz Quartet. Link do filmu: http://www.youtube.com/watch?v=ZSJKEOXtjs4 KWIATY ŚWIATA
WIZJE-ABSTRAKCJE
PIĘKNO KONIA
PASTISZ-INTERPRETACJE
PEJZAŻE-MARTWA
NATURA
MALUNKI NA SZKLE I
PORCELANIE
![]() ZOFIA
MRÓZ – WASILEWSKA mieszkanka
Łodzi, malarstwem interesowała się od zawsze. Inspiracją był impuls.
Pewnego
dnia, przed ok. 28 laty, kupiła pędzel, farby i spróbowała
coś namalować. Miała przeświadczenie, że udało się.
Od tej pory nieprzerwanie maluje, głównie farbami olejnymi,
niekiedy pastelami, czasem
rysuje tuszem. Wcześniej uczęszczała na
kursy
malarstwa organizowane przez Akademię Sztuk Pięknych. Obecnie należy
również do Stowarzyszenia Plastyków
Amatorów,
prowadzonego przy Łódzkim Domu Kultury w Łodzi, gdzie dalej
kontynuuje kursy malarstwa ASP, tym razem poprzez osobę pana prof. Ryszarda Hungera,
współpracującego ze SPA, udzielającego zrzeszonym w nim
członkom konsultacji, które
niezwykle sobie ceni. Ulubionymi
artystami pani Zofii są impresjoniści. Malowanie jest dla niej ogromną
przyjemnością, pozwala zdystansować się do codziennych
kłopotów,
być bliżej
przyrody, dokładniej przyjrzeć się ludziom i otoczeniu. Przystępując do
projektu "NASZA GALERIA", ma nadzieję, że poprzez uczestnictwo w nim
jej obrazy zostaną zaprezentowane szerszej publiczności, zostaną
zakupione, sprawią komuś radość, czy zainspirują do
uprawiania
twórczości artystycznej inne osoby, czy
chociażby zainteresują samą sztuką.
![]() JERZY KLECHA Mieszka
w Nowogrodźcu. Malowanie i rysowanie towarzyszyły mu „od
dziecka”. Tak się jednak złożyło, że nie zdecydował się na
kształcenie w Liceum Plastycznym, wybrał technikum. Nie porzucił jednak
rysunku, malarstwa olejnego jednak nie uprawiał. Pierwszy obraz olejny
namalował w wieku 18 lat, po długiej rozmowie z kolega,
który
tym zajmował się poważniej. Później było już z
górki
– po ukończeniu technikum zdał egzaminy na WSP w Zielonej
Górze – kierunek Wychowanie Plastyczne. Na III
roku
przerwał studia z powodu choroby. Kilka lat przepracował w Domu Kultury
w Nowogrodźcu na stanowisku instruktora plastyki i fotografii, w
dziedzinach, w których czuje się najlepiej.
Techniki, w
których dobrze się czuje to: olej, pastele i
rysunek.
Okres pracy w Domu Kultury umożliwił przekazanie swojej
wiedzy i
pasji młodym ludziom. Malarstwo i fotografia to sposoby na
pozostawienie czegoś po sobie, ale również na wyrażenie tego
co
się czuje, jak widzi się świat. Od czasu kiedy zajął się poważnie
malarstwem i fotografią, zaczął dostrzegać
szczegóły,
których wcześniej nie zauważał. Kiedy koncentruje się na
przedmiocie, który chce namalować, zaczyna więcej widzieć,
niż
kiedy patrzy tak po prostu... Ceni Rembrandta za mrok,
Turnera za
światło, Malczewskiego za kolory, Dudę–Gracza i Beksińskiego
za
technikę. Nie wzoruje się na konkretnym artyście, ale czasem stara się
naśladować czyjś styl. Czasem też kopiuje obrazy , co pozwala mu odkryć
mnóstwo nowych kolorów, których raczej
nie używa.
Kiedy maluje lub rysuje z natury odczuwa większy kontakt z
rzeczywistością . Większa część rysunków powstaje jednak z
wyobraźni. Zaczyna od kilku kresek, kółka, liścia a potem to
rozwija. Jest to uzewnętrznienie artysty, tego co jest gdzieś
uświadomione i nieświadome. Malowanie jest też sposobem
podreperowania budżetu, co stanowi duże wyzwanie, kiedy maluje na
zamówienie. Jest to bardzo motywujące do pracy i wysiłku.
Tak
uważa artysta.. Ogromną radość sprawia mu uczestnictwo w projekcie
„Nasza Galerii”, szczególnie poznawanie
nowych
ludzi, dzielenie się doświadczeniami jak też korygowanie prac.
![]() IZABELLA BRZOZOWSKA Moja
pierwsza
przygoda z malowaniem zaczęła
się prawie
dziesięć lat temu. Pierwsze podobrazie (
robione
domowym sposobem), pędzel i
farby dostałam od
koleżanki, która dała
mi również wiarę
w to, że można
odkrywać i rozwijać
nowe pasje w każdym wieku. W
1999 r.
przystąpiłam do Stowarzyszenia
Amatorów Plastyków
w Tomaszowie Maz.. Od tego
czasu brałam
udział w plenerach malarskich,
wystawach i
konkursach plastycznych. Najbardziej
lubię malować
farbami olejnymi i pastelami.
Głównie są
to prace przedstawiające
pejzaże, czasem
martwą naturę lub portrety.
Fascynuje mnie
piękno i harmonia,
którą tworzy sama
natura. O "Naszej Galerii" dowiedziałam
się
od koleżanek poznanych na
plenerach. Jestem
szczęśliwa, że dzięki
uczestnictwu w
projekcie dano mi szansę
na poznanie
innych jeszcze
twórców, dzięki
którym będę
mogła wzbogacić wiedzę i
zdobywać cenne doświadczenia.
![]() JAN KWIATKOWSKI Pożegnanie Odszedł
nasz kolega.
Moje pierwsze prace-pastele olejne na płycie pilśniowej-powstały w styczniu 1998 roku. Od marca 1998 malowałem obrazy olejne. Część z nich eksponowana jest na obecnej wystawie, część wystawiona jest w Galerii ŁDK z okazji jubileuszu Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, do którego należę. Wcześniej moje prace były wystawiane na amatorskich, zbiorowych wystawach w Klubie Garnizonowym Wojska Polskiego w Łodzi oraz Łódzkim Domu Kultury.
![]() STANISŁAW OSSES Urodziłem
się w 1947 roku w
Chełmie woj. Lubelskie. Od urodzenia jestem osobą głuchoniemą.
Dzieciństwo spędziłem w Jeleniej
Górze u dziadków. Matka była pracownikiem
umysłowym a ojciec leśniczym. Uczęszczałem
na zajęcia plastyczne do Domu Kultury w Poznaniu, gdzie malarstwa uczył
mnie
profesor poznańskiej ASP. Uwielbiam malarstwo Kossaka, Matejki i
Chełmińskiego,
na których to mistrzach się wzorowałem. W dzieciństwie
mój ojciec zabierał mnie
na wędrówki do lasu, sam lubił rysować przyrodę. Swą postawą
zaszczepił we mnie
chęć do rysowania i malowania. W roku 2007 opiekun z Towarzystwa Pomocy
im. św.
Brata Alberta zainteresował się moim malarstwem i namówił do
współpracy z
„Naszą Galerią”.
Amator z Łodzi. Wypracował techniki i rzemiosło malarskie na bardzo dobrym poziomie. Maluje od dawna. Brał udział w kilku warsztatach i plenerach malarskich niesłyszących. Miłośnik kotów.
ZOFIA KRZEMIŃSKA – KRYSZCZYŃSKA Malarstwem
i historią sztuki
interesowałam się w szkole średniej a później na studiach
oraz podczas pracy w
zawodzie nauczyciela języka polskiego. Lubiłam oglądać albumy z
reprodukcjami obrazów malarzy europejskich i polskich.
Chętnie czytałam książki
biograficzne związane z życiem i twórczością
artystów.
Po przejściu na emeryturę zaczęłam dużo podróżować zarówno po Polsce jak i krajach europejskich. Na wycieczki zagraniczne wyjeżdżałam z Muzeum Sztuki w Łodzi. Odwiedzaliśmy muzea związane z dziejami malarstwa. Zwiedziłam muzea w Paryżu, Londynie, Brukseli, Amsterdamie, Berlinie, Oslo, Pradze, itd. Tam miałam możność podziwiania oryginalnych malarskich obrazów. Wreszcie chciałam sama coś namalować. Zapisałam się na zajęcia plastyczne do Klubu Nauczyciela i zaczęłam malować w technice akwareli. Brałam udział w wystawach zbiorowych – zdarzało mi się otrzymywać wyróżnienia a nawet raz drugą nagrodę. Zapisałam się do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów przy ŁDK, gdzie z zainteresowaniem słuchałam uwag p. prof. Ryszarda Hungera na temat namalowanych przez siebie i koleżanki obrazów. Zorganizowałam dwie indywidualne wystawy malarskie. Zaczęłam brać udział w kursach plastycznych. Później moja sytuacja życiowa ułożyła się tak, iż przestałam malować i uczęszczać na zajęcia plastyczne. Obecnie wróciłam do malowania. Uczestniczę w zajęciach plastycznych prowadzonych przez artystę plastyka w ŁDK. Chętnie korzystam z zaproszeń gminnych ośrodków organizujących plenery. W roku 2008 podczas wakacji brałam udział w plenerach malarskich w Rzeczycy i Skoszewach. Obrazy moje były wykorzystywane do kalendarza gminnego. ![]()
Pochodzę
z malej wsi Siemianice i z stamtąd czerpie
inspiracje tam jest mój dom i całe moje dzieciństwo ,
które spędzałam na
strychu malując . Mój pseudonim artystyczny to DZIDZIUS,
gdyż dziecięcy sposób
patrzenia na świat pomaga mi w malarstwie .Jako dziecko malowałam
–(robaki
zwierzęta ,znaki horoskopu i siemienickie trawy) były to prace malowane
szkolna
plakatówka na płótnie .
Pierwsze obrazy olejne powstały inspirując się Salwadorem Dalii gdzie w bibliotece szkolnej z encyklopedii podglądałam dzieła Mistrza, do tej pory Salwador Dalii jest moja inspiracja i tak powstał cykl „Salwador i DZIDZIUS”. I w taki sposób rozwijała się moje pasja malowania od pejzaży do abstrakcji .Od pięciu lat jestem mieszkanka Słupska i zapisałam się do Domu Kultury do” Koła Amatora Plastyka”. Tam pierwszy raz się zetknęłam z malowaniem architektury .Na początku sprawiało mi to trudność ale po wyjazdach na plenery nabrałam odwagi i nawet polubiłam architekturę .Najbardziej lubię malować” Miasta Nocą”. Odkrywać nowe miejsca ,poznawać nowych Luzii, poszukiwać nowych inspiracji. Ciężko mi pisać o sobie samej ,bo mam tysiące pomysłów na minutę ,oprócz malarstwa zajmuje się tez tworzeniem własnej biżuterii z miedzi ,oraz fotografią. Mam takie zdanie niech moje prace mówią same jaka jestem . Zapraszam na moja stronę http://dzidzius.digart.pl/digarty/
![]() RENATA MLECZKO-LICHAŃSKA Urodzona i zamieszkała w Kętach. Z wykształcenia Technik Sztuk Plastycznych, przez dwanaście lat pracowała w zawodzie. Obecnie nie pracuje zawodowo. Malarstwo traktuje jako swoją pasję. Swój dotychczasowy dorobek artystyczny dzieli na dwie części. Pierwsza to utrwalanie wizerunków najbliższych, ale również malowanie pejzaży w całkowitej samotności, w lesie lub nad wodą. Ta część twórczości jest bardzo indywidualna, osobista ale również z prawdziwego przekonania i zamiłowania do malowania. W drugiej części życiorysu artystycznego wstępuje do Stowarzyszenia Plastyków w Bielsku, chcąc nawiązać kontakt ,,z przyjaciółmi od pędzla”, szuka ich również wśród członków zawiązującego się Stowarzyszenia Twórców Małopolski. W obrazach zaczęły pojawiać się zwierzęta, ludzie, ptaki i architektura. Niewyczerpana energia malarska zadecydowała o wstąpieniu do ,,Naszej Galerii” w Łodzi i poszukiwaniu tam kącika dla siebie.
![]() EWA BĄKOWSKA data
urodzenia: 19.01.1953 r. rodzina:
dwójka dorosłych dzieci: córka i syn oraz czworo
wnucząt.
Całe życie mieszkam w Nakle. Malarstwem i rysunkiem zajmuję się od 18-go roku życia. Tematem moich obrazów są pejzaże, widoki. Rysuję także portrety dzieci, dorosłych jak i zwierząt. Moje prace wystawione są na różnych wystawach indywidualnych jak i zbiorowych w kraju i zagranicą (Niemcy). Bardzo często zapraszana byłam na malarskie plenery, dzięki którym zwiedziłam wiele miejscowości w Polsce. Gro moich obrazów jest porozsyłanych po świecie do mojej rodziny, m.in. w Hiszpanii oraz znajdują się u osób prywatnych, które nabyły moje obrazy podczas wystaw. Bardzo często biorę udział w różnego rodzaju aukcjach charytatywnych oraz co roku wystawiane są moje prace podczas akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, z których pieniądze przeznaczone są na cele dobroczynne. W moim rodzinnym mieście, w Powiatowym Domu Kultury, prowadziłam zajęcia plastyczne dla dzieci, jak i w Mroczy dla osób chorych na schizofrenię. Jednym z moich osiągnięć jest zdobycie pierwszego miejsca w konkursie malarskim „Osobistości Powiatu Nakielskiego”. Lubię także pisać wiersze o tematyce miłosnej oraz o życiu codziennym jak i o śmierci. Obecnie jestem na rencie z powodu stanu zdrowia i poruszam się o kuli. Lubię słuchać muzyki poważnej (Mozarta), ponieważ ona uspokaja mnie i pomaga mi tworzyć. Słucham także opery i operetki. Fascynuje mnie sztuka baletowa, ponieważ sama za młodych lat uczęszczałam na lekcje baletu przez siedem lat.
![]() ELŻBIETA JASZCZAK Urodzona
w 1937 roku.
Wykształcenie średnie.
Maluję techniką olejną, ostatnio więcej akrylem. Preferuję pejzaże, martwą naturę oraz kwiaty. Uwielbiam plenery. Brałam udział w wystawach zbiorowych.
![]() BARBARA NOŻEWSKA Mieszkam
w Łodzi, z zawodu jestem
ekonomistką. Do momentu wypadku samochodowego pracowałam 37 lat w
księgowości,
w tym 7 lat jako główna księgowa. Wówczas
dostałam pierwszy raz pędzel i farby
olejne i podobrazie. I tak zaczęłam malować pokonując chorobę i doznane
urazy
po przeżytym wypadku. Wówczas poczułam potrzebę malowania,
była i jest to dla
mnie terapia wyciszenia po stresującej pracy, a jednocześnie ucieczka
od
szarości problemów dnia codziennego w inny świat barw
piękna, które tak krótko
trwa zmieniając nieustannie swoje oblicze. Podziwiam
impresjonistów,
szczególnie twórczość Vincenta van Gogha i wielu
innych wspaniałych malarzy.
Pierwsze kursy plastyczne w 2005 r. były w „Klubie Nauczyciela” w Łodzi, potem pracownia Klubu Plastyka i Stowarzyszenie Plastyków Amatorów, konsultacje u pana prof. Ryszarda Hungera. W 2007 r. kurs „Perspektywa światło i cień” u pana prof. Marka Saka. Maluję kwiaty, pejzaże, technika: akwarela, akryl, olej, pastel suchy, węgiel, tusz, sucha igła i linoryt.
![]() ALICJA BRYL Nauczycielka,
absolwentka Liceum
Pedagogicznego w Tomaszowie Mazowieckim oraz Uniwersytetu
Łódzkiego. Mieszka w
Justynowie. Najbardziej ceni sobie lata pracy w szkole jako
nauczycielka klas
młodszych i plastyki ( po ukończeniu Studium Plastyki w Warszawie ).
Malarstwo
traktuje jako pasję, ciągłe poszukiwania, doskonalenie wiedzy i
umiejętności.
Ulubionymi tematami malarskimi są pejzaże, kwiaty, martwa natura
-
malowane olejem, akrylem, rysowane tuszem. Ma w swym dorobku udział w
licznych
wystawach indywidualnych i zbiorowych organizowanych przez
Stowarzyszenie
Plastyków Amatorów w Łodzi i Klub Plastyka przy
ŁDK. Nagradzana w konkursach
ogólnopolskich, m.in. w Łodzi, Zielonej Górze,
Tomaszowie Mazowieckim,
Skierniewicach. Maluję bo: tego potrzebuje moja dusza, podziwiam
malarstwo od
dawna, malowanie stało się moją pasją, kocham przyrodę, zwłaszcza
kwiaty,
potrzebuję ciągłego samokształcenia, poznawania, poszukiwania,
potrzebuję
kontaktów z innymi ludźmi, malowanie daje mi radość, czasem
zapomnienie o kłopotach,
niepełnosprawności.
![]()
STEFAN WORKERT Urodzony
w
Łodzi z duszą „Wilka Morskigo”, malował
„od zawsze”. Od końca 2002 roku należy
do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów przy ŁDK
gdzie regularnie doskonali swoją
pasję na zajęciach i plenerach. Maluje akwarelą, olejami, akrylami i
pastelami.
Podziwia wielu dawnych mistrzów zagranicznych i polskich, ze
współczesnych -
lubi polskich i angielskich marynistów (Suchanek, Mokwa,
Werka, Woźniak).
Jednak żadnego z nich nie naśladuje, stara się mieć własny styl. Od lat
odwiedza muzea, galerie, wystawy. Ma wiele zainteresowań. Projektuje
łodzie i
jachty, buduje modele szkutnicze i lotnicze, dużo majsterkuje. Ogromną
przyjemność i satysfakcję sprawiłoby Stefanowi Workertowi publiczne
zainteresowanie jego malarstwem jak również sprzedaż
niektórych prac.
![]()
EWA PIETRZYKOWSKA Fauna w kawałkach Jest
samoukiem, przez długi czas jej prace oglądali wyłącznie rodzice,
później przez
pewien czas korzystała z opieki plastycznej w 5DPS-ie. Fascynuje
ją technika collage’u, opracowała swój własny
styl, który określa „wycinanką
linearną”. Inspirację stanowią dla niej późne
prace Mattise’a. O
Naszej Galerii wie od początku istnienia tego miejsca, jednak jej prace
dopiero
w zeszłym roku zostały zakwalifikowane do udziału w projekcie
„NASZA GALERIA”.
Mieszka w Aleksandrowie Łódzkim, od 2001 roku uczęszcza na
zajęcia plastyczne
łódzkiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Tematem jej prac są
zwierzęta: psy,
koty, konie, ptaki, różnej maści drapieżniki, ostatnio
stworzyła scenę
polowania. Na pierwszy rzut oka prace Ewy Pietrzykowskiej przypominają
podmalowane,
kolorowe rysunki, jednak przy wnikliwszym oglądzie ujawniają
skomplikowaną,
pracochłonną technikę – to misterne wycinanki, z pietyzmem
łączone z wielu
cienkich pasków papieru. Artystka doskonali ten warsztat od
wielu lat. I trzeba
przyznać, że jej miniatury (preferuje format pocztówki)
robią wrażenie. – „Trzeba
mieć w sobie ogromne pokłady cierpliwości i naprawdę kochać sztukę,
żeby
pracować i osiągać efekty w takiej technice” –
zapewnia Ewa Pietrzykowska.
Oprócz wycinanek rysuje ołówkiem portrety
znajomych z Uniwersytetu Trzeciego
Wieku, niedawno zaczęła też malować farbami akrylowymi. Swoimi pracami
lubi
obdarowywać rodzinę i przyjaciół – są idealne na
miły, niezobowiązujący
prezent. Warto o tym pamiętać odwiedzając Naszą Galerię, w
której wycinanki
artystki z Aleksandrowa są w stałej ofercie sprzedaży.
![]()
IRENEUSZ BETLEWICZ Urodzony i
zamieszkały w Ostródzie, uprawia sztukę, która
jest sposobem na zrozumienie
świata i siebie, „jest podróżą z zaścianka ciała
do światów bez granic”- tak
twierdzi artysta. Tworzy, bo chce rozmawiać, porządkować myśli,
znajdować sedno
życia. Pisze poezję, rysuje, maluje, robi to po swojemu czyli
syntetycznie
minimalizuje środki poszukując przenośni i skrótu, bo nie
realizm odwzorowania,
a to „coś” powoduje, że jesteśmy „siebie
bliżej”, uprawianie sztuki nie dało mu
usnąć pod płotem codzienności, jest oddechem dzięki któremu
można dalej zajść,
tworzenie, to jego zwielokrotnianie – to słowa samego
artysty. Ulubieni artyści Ireneusza Betlewicza to:
Gielniak, Bosch, Stajuda, Beksiński. Poprzez uczestnictwo w projekcie
„Nasza
Galeria” oczekuje nowych kontaktów z ludźmi
równie mocno uduchowionymi,
znajdowanie nowych miejsc wystawienniczych a poprzez popularyzację
swojej
twórczości oczekuje potwierdzenia, że sztuka nie dzieli się
na sztukę sprawnych
i niepełnosprawnych.
![]()
ANDRZEJ SPAŁEK Posmak surrealizmu Chłodne,
zgaszone kolory, płaskie tło, plamy obwiedzione mocnym konturem,
geometryczne
podziały kompozycji – prace Andrzeja Spałka niewątpliwie mają
specyficzny
klimat. Jego syntetyczne, malowane tłustymi pastelami pejzaże, sytuują
się na
pograniczu abstrakcji: brak im głębi, kolory wzajemnie się znoszą, a
podziały
kompozycji przeczą prawom grawitacji. A jednak prace te malowane są z
natury,
m.in. podczas licznych plenerów, w których
Andrzej Spałek od lat uczestniczy,
także jako instruktor. Otaczającą go rzeczywistość: wiejskie chałupy,
widoki
lasu, pól, jezior, wtopione w pejzaż świątynie artysta
uwiecznia w oryginalny
sposób, wypracowując coraz bardziej rozpoznawalny styl.
Zawsze stara się
uchwycić atmosferę danego miejsca, jego drugie dno: metafizyczną aurę,
smak i
zapach, a przy tym chętnie eksperymentuje z warsztatem malarskim.
Jeszcze
większe pole do eksperymentów odnajduje w technice kolażu,
którą od jakiegoś
czasu namiętnie uprawia i wciąż doskonali. Na matowym, zazwyczaj
czarnym tle
kartonu przykleja liście, fragmenty folii i tekturowych opakowań, czy
gazet – w
ten sposób powstają martwe natury o maksymalnie
zgeometryzowanych kształtach,
dodatkowo podkreślanych konturem, czasami wypełnianych kolorem. Te
kompozycje
są niezwykle oszczędne formalnie, choć na swój
sposób dekoracyjne i
wyrafinowane, widać, że każdy szczegół został przez autora
dogłębnie
przemyślany. Prace Andrzeja Spałka charakteryzuje jakiś melancholijny
nastrój,
sytuują się jakby poza czasem i przestrzenią, przenosząc widza w inny
wymiar. Artysta
do Naszej Galerii należy od niedawna, jego oryginalna
twórczość niewątpliwie
wzbogaci ofertę tego miejsca.
![]()
ANNA WĄSIKIEWICZ Zamieszkała
we Włocławku, jak sięga pamięcią miała potrzebę rysowania i
malowania na wszystkich białych powierzchniach, które
ujrzała – były to okna
framugi drzwi i wszystkie zeszyty w latach szkolnych. Jednak musiała
uczyć się
w innym kierunku -
rodzice nie
aprobowali jej zainteresowań. Po
zakończeniu aktywnej pracy zawodowej i wychowaniu wspólnie z
mężem trójki
wspaniałych dzieci powróciła do młodzieńczej pasji;
malowania, już bez
ograniczeń czasowych. Od tej pory, każdy dzień bez malowania uważała za
stracony. Stosuje różne techniki malarskie takie jak: olej,
akryl, akwarela,
tempera i tusz. Jednak najbardziej uważa technikę olejną, …prace
utworzone tą techniką maja duszę i pozytywną energię
–
twierdzi autorka. Obecnie zależy jej na dojściu do własnego widzenia
dlatego porzuciła komercyjne widzenie świata i szuka
siebie, swego spełnienia się w malarstwie. Podziwia
impresjonistów szczególnie
twórczość Vincenta van Gocha. Uprawianie
sztuki jest dla niej spełnieniem marzeń,
chciałaby malować dużo i bez przerwy. Malowanie działa na nią jak
lekarstwo, …tak dziwnie się dzieje
że w trakcie
malowania tracę poczucie czasu, nic mnie wtedy nie boli, nie rozmyślam
o niczym
innym niż malowanie, jest dla mnie terapią po latach pracy i
stresującego życia
– opowiada o swojej pasji artystka. Chciałaby pojechaniu na
plener, brać udział
w konkursach i wystawiać w salach wystawowych z prawdziwego zdarzenia.
Jest jej
ciężko, ból kręgosłupa uniemożliwia wyruszać samej w plener
z farbami i
akcesoriami potrzebnymi do malowania, a uwielbia plenery i myśli, że w
projekcie
„NASZA GALERIA” uda jej się zrealizować swoje
marzenia. Ma nadzieję, że
sprzedażą swoich prac „zarobi” na materiały
malarskie. Więcej o autorce i jej pasjach na:
www.annawasikiewicz.masternet.pl
![]() GRZEGORZ SZAFULERA Szkice bardzo dopieszczoneBeczki
Grohmana, pałac
Izraela
Poznańskiego, łódzkie
synagogi – Grzegorz Szafulera, choć urodził się i od lat
mieszka w podłódzkim
Konstantynowie uwielbia portretować Łódź, tu zresztą
mieszkał w latach 70. Wybiera
do tego miejsca obiekty z bogactwem architektonicznego detalu,
który namiętnie
cyzeluje, dlatego jego prace, choć niewielkich formatów,
powstają trzy, cztery
dni. – „Lubię rysować na raty. Kiedy po
przerwie wracam do rozpoczętej pracy
łatwiej dostrzegam fragmenty, które należy jeszcze
dopracować, udoskonalić,
dopieścić” – opowiada artysta. Używając
rapidografu piórka i tuszu rysuje
miejskie pejzaże, wnętrza warsztatów, pracowni
rzemieślniczych, mieszkań.
Korzysta z gotowych zdjęć robiąc z nich odbitki i po przyłożeniu do
papieru
zaznacza najważniejsze punkty kompozycji, poszczególne
odległości wylicza
linijką. Stąd taka wierność w odtwarzaniu znanych obiektów i
miejsc, na
pierwszy rzut oka rozpoznawalnych, jak ulubiony pałac przy ulicy
Ogrodowej. Wiele
rysunków Grzegorza Szafulery zostało opublikowanych, np. w
tomikach poetyckich
czy w książkowej monografii Konstantynowa – to miasto
również jest bliskie
artyście, niedawno wrócił tu po wspomnianej wcześniej
„przerwie na Łódź”. I od
razu z pasją zaczął uwieczniać konstantynowskie widoki.
![]() WŁADYSŁAW MAZUREK Wschody
i zachody słońca Od urodzenia mieszka i pracuje w
Tomaszowie Mazowieckim. Z zawodu
spawacz, jednak to rzeźbienie jest od lat najważniejszą formą
zarobkowania tego
artysty. Od 54 lat wykonuje rzeźby i płaskorzeźby w drewnie lipowym i
co
niedzielę wystawia je na jarmarkach rzemiosła artystycznego w Spale. To
niewielkie prace o tematyce sakralnej, bajkowej i ludowej: czarownice
na
miotłach, krasnale, harnasie, sceny z baśni o śpiącej
królewnie. Z kolei na
licznych plenerach, w których uczestniczy jako członek
tomaszowskiego
Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, powstało wiele
drewnianych figurek żubrów – cieszących
się wielkim zainteresowaniem wśród turystów, jako
regionalne pamiątki. Na
plenerach Władysław Mazurek odkrył też malarstwo i od roku to ono
pochłania
jego wyobraźnię. Za pomocą farb olejnych i akrylowych tworzy liczne
pejzaże –
widoki gór, lasu, ulubione wschody i zachody słońca,
architekturę rodzinnego
Tomaszowa. Kolory na jego płótnach są ciepłe, nasycone:
żółcie i ugry zestawia
z zieleniami i błękitami, przestrzeń buduje walorem – aż
trudno uwierzyć, że
przez ponad pół wieku, ktoś z taką malarską intuicją
poświęcał się tylko
rzeźbie! Swoje prace Władysław Mazurek pokazuje w galeriach w Spale i
Tomaszowie, a od kilku miesięcy także w Łodzi – w Naszej
Galerii, o której
dowiedział się od Marii Jarzyny na tegorocznym plenerze SPA w Małczu.
Nie
ukrywa, że sztuka jest dla niego przede wszystkim formą zarobkowania,
choć
bierze także udział w konkursach, np. Ocalić
od zapomnienia.
![]() KRYSTYNA KULIŃSKA Pożegnanie Odeszła od nas koleżanka, która do
Naszej Galerii zapisała się za namową koleżanek – aby wypełnić wolny czas,
którego miała w nadmiarze od kiedy przeszła na
rentę. Łodzianka, z wykształcenia magister ekonomii, z zamiłowania
– malarka
kwiatów i widoków wsi. – Kiedy
chodziłam do szkoły podstawowej, nauczycielka
plastyki radziła moim rodzicom, abym zdawała do liceum plastycznego,
jednak oni
wybrali dla mnie wykształcenie ekonomiczne. Teraz, kiedy odchowałam
dzieci i już
nie pracuję zawodowo, mogę w końcu skupić się na tym, co daje mi
największą
przyjemność, czyli na malowaniu – opowiadała o swojej
pasji. Malowała przyrodę,
najchętniej polne kwiaty, np. maki, często wpisane w swojski, wiejski
krajobraz. Lubiła uwieczniać na płótnie lub kartonie pracę
rolników, stąd obrazy
żniwiarzy z kosą. Sama pochodziła ze wsi, tam spędziła szczęśliwe
dzieciństwo i
wracała do niego myślami i swoimi pracami. Za pejzaże zdobyła dwa
wyróżnienia w konkursach Stowarzyszenia Plastyków
Amatorów, uczestniczyła również
w plenerach. Stosowała farby akrylowe i olejne, także suche pastele,
preferowała
formaty średniej wielkości. Dla
Krystyny
Kulińskiej sztuka była raczej spełnianiem marzeń i pomysłem na wypełnienie
wolnego
czasu. Warto też wspomnieć, że autorka sielskich pejzaży polskiej wsi
miała
uzdolnienia muzyczne – dawniej śpiewała w chórze i
grała na mandolinie. Czy znalazło to odzwierciedlenie w jej twórczości plastycznej?
![]() WACŁAWA BARTOSIKZapach
kwiatów
Absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych w Łodzi, całe zawodowe życie przepracowała jako dekorator wystaw sklepowych i wnętrz. Dopiero na emeryturze mogła poświęcić się swojej największej pasji, tj. malowaniu kwiatów – najpierw poznając technikę farb olejnych, z czasem także akrylowych i akwarelowych. W Naszej Galerii, do której zapisała się w 2007 roku pokazuje, malowane na plenerach Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, pejzaże o subtelnej, rozbielonej kolorystyce. Zobaczyć tam można również, realizowane przez nią podczas zajęć w pracowni, martwe natury i oczywiście kwiaty, które uwiecznia w każdej wolnej chwili. Na jej obrazach tworzą misterne kompozycje w wazonach, a także oszczędniejsze bukiety, składające się z dwóch-trzech kwiatów – wówczas Wacława Bartosik skupia się na cyzelowaniu szczegółu i odkrywaniu duszy swoich delikatnych modeli. Ostatnio najczęściej tworzy w technice akwareli, którą określa jako szybką, lekką i... tanią. A przy tym niezwykle efektowną, pozwalającą oddać efemeryczną urodę słoneczników, stokrotek, fiołków, bzów, konwalii, róż... Aby doskonalić warsztat artystka od 2001 roku uczęszcza na zajęcia plastyczne, prowadzone na łódzkim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Przede wszystkim jednak malowanie to dla niej odpoczynek i wielka pasja.
ANDRZEJ
MATZ Impulsywny daltonista O Naszej Galerii dowiedział się z
Internetu. Choć z zawodu jest żołnierzem, malarstwem zajmuje się, z
mniejszymi i
większymi
przerwami, od szkoły podstawowej. Dziś, będąc już na zasłużonej
emeryturze
Andrzej Matz może w pełni poświęcać się artystycznym pasjom. Jego
ulubione
techniki to malarstwo akwarelowe i olejne. Najchętniej podejmowane
tematy to
pejzaże, kwiaty i martwe natury, wiele z tych prac trafiło do
prywatnych
kolekcji w Polsce i Niemczech. – Jestem
zwolennikiem malarstwa tradycyjnego, które uważam za
najtrudniejsze, bo
wymagające dobrego warsztatu – określa swoje
preferencje ten uzdolniony Poznaniak,
podobno… daltonista! Trudno w to uwierzyć oglądając jego
płótna i kartony:
akwarele utrzymuje najczęściej w subtelnej, delikatnie rozmytej
kolorystyce, w
obrazach olejnych stosuje mocniejsze kontrasty, lubi przeciwstawiać
jasnemu
błękitowi wody lub nieba soczystą zieleń drzew, łąk, pół
– to zresztą dwa ulubione
kolory Andrzeja Matza. Uwiecznia typowo polskie, swojskie widoki:
nostalgiczne
wschody i zachody słońca, dworki na prowincji, romantyczne ruiny
zamków, parki,
wiejskie kościółki, groźne wodospady… Jego
pejzaże mają spokojną, wyważoną
linię horyzontu, tchnie z nich spokój i wyciszenie. Pięknie
maluje zimę, doskonale
oddając niuanse kolorystyczne mieniącego się śniegu. Inną wielką
namiętnością
artysty z Wielkopolski są Karkonosze, które maluje i
fotografuje. To twórca o
solidnym, wypracowanym warsztacie (choć przyznaje, że wciąż go
doskonali)
widać, że malowanie daje mu wielką satysfakcję. Życzymy, by w Naszej
Galerii
znalazł kolejne źródło inspiracji.
![]() PIOTR DUDEK Zabawy z formą i historią Mieszka w Katowicach gdzie pracuje w Górnośląskim Centrum Kultury, jest słuchaczem Studium Wiedzy o Sztuce przy Politechnice Krakowskiej. Wraz z przyjaciółmi nadal spotyka się w pracowni artystyczno-literackiej Twórcownia Forma-T, która w 2007 roku miała wystawę zbiorową w Tychach – w Galerii Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Miniony rok przyniósł artyście także I nagrodę w konkursie „Rudzka jesień” (kategoria: grafika) za pracę pt. „Taniec śmierci”. Zaowocował też nowymi drzeworytami: wielkoformatowymi, monochromatycznymi pracami (ograniczonymi do dwóch kolorów: czerni i bieli lub ceglastego brązu) na których za pomocą płaskiej plamy koloru i uproszczonych, wręcz lekko zdeformowanych kształtów autor rozgrywa swoje fantastyczno-baśniowe kompozycje. Inspiracje czerpie z miejskiego pejzażu – przetworzonego na język syntetycznych form i symboli ale też z… historii. Jedna z grafik to portret Karola Kurpińskiego (1785-1857), wybitnego polskiego kompozytora i dyrygenta, autora słynnej „Warszawianki”. Piotr Dudek przedstawił tę postać w konwencji oficjalnych XIX-wiecznych portretów, niemniej z zastosowaniem środków wyrazu właściwych sztuce nowoczesnej. Inne prace katowickiego artysty z 2007 roku to wielowątkowe kompozycje coraz bardziej zmierzające w stronę abstrakcji, pełne odniesień mitologicznych, kosmologicznych a nawet futurystycznych – autor tworzy je z coraz większym rozmachem i fantazją, swobodnie bawiąc się formą.
![]() BARBARA NOWAK Pabianiczanka, całe zawodowe życie przepracowała jako nauczycielka w szkole. Na pierwsze kursy plastyczne zapisała się do Klubu Nauczyciela w Łodzi, potem był Klub Plastyka Amatora przy ŁDK, sekcja plastyczna Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Pabianicach, a od listopada 2006 roku udział w projekcie Naszej Galerii. Ponieważ Barbara Nowak uwielbia malować pejzaże i kwiaty, została zaproszona do udziału w tegorocznym plenerze do Uniejowa. Był to jej pierwszy tego typu wyjazd, na którym wiele nauczyła się i od kolegów-artystów i od opiekunów merytorycznych – wykładowców łódzkiej ASP: profesora Ryszarda Hungera i Marka Saka. – „Jeśli dobrze przemyśli się ich uwagi to okazuje się, że zawsze mają rację” – stwierdziła po plenerze. Mniej interesowały ją wtopione w krajobraz zabytki, chętniej uwieczniała natomiast rozległe panoramy pól – przed, w trakcie i już po żniwach, z ciągnącymi się po horyzont belkami słomy, a także zakola Warty – malowane za pomocą suchych i olejnych pasteli oraz farb akrylowych. Barbara Nowak najlepiej czuje się w pracach niewielkiego formatu, stosuje w nich wysmakowane gamy świetlistych żółci i zieleni, doskonale zharmonizowane pod względem tonacji i temperatury koloru. Jej pejzaże są na swój sposób wyciszone, pełne wewnętrznego ładu i spokoju, każdy z tych obrazów ma własną „duszę”. Drugim ważnym wątkiem w twórczości tej artystki są kwiaty – malowane najczęściej ze zdjęć, w pracowni. Powstają wówczas misterne kompozycje, niekiedy o barokowej wręcz dekoracyjności, z pietyzmem dopracowane w szczegółach: dla autorki ważna jest każda linia, plama, tło. Warto też wspomnieć, że artystka miała jesienią 2007 roku indywidualną ekspozycję w Miejskiej Bibliotece Publicznej Łódź-Polesie, przy ulicy Wróblewskiego, filia nr 12, uczestniczyła także w wystawie poplenerowej Naszej Galerii organizowanej w październiku tego samego roku.
WIESŁAWA PIETRZAK Jej obrazy najlepiej określić jako nastrojowe impresje, doskonale oddające nastój chwili, klimat miejsca, stan emocjonalny modela. Kiedyś dużo pracowała w plenerze, potem zajęła się portretami i aktami we wnętrzach. W 2007 roku powróciła do pejzażu – z myślą o planowanej wystawie indywidualnej w Norwegii – nie zaniedbując przy tym aktów i portretów. Maluje tylko farbami olejnymi, stosując dynamiczne pociągnięcia pędzla i grube faktury spiętrzonego koloru, dobieranego przez autorkę intuicyjnie. Wiesława Pietrzak nie boi się niedopowiedzianych partii płótna – woli bowiem obraz niedokończony niż przegadany. Najlepiej czuje się w średnich i dużych formatach – to one w pełni pozwalają oddać przestrzeń i „oddech” krajobrazu. Zdarza jej się przemalowywać prace, co daje ciekawe efekty artystyczne. To w pełni ukształtowana profesjonalistka (skończyła PWSSP w Poznaniu), o silnej osobowości i od wielu lat rozpoznawalnym stylu. Mimo to wciąż doskonali swój warsztat i poszukuje nowych artystycznych jakości – na tym upłynął jej 2007 rok. Kontakty
Wiesławy Pietrzak z galerią nie są zbyt częste, gdyż artystka mieszka
w Polanowie na Pomorzu Środkowym i z powodów zdrowotnych nie
może zbyt często podróżować.
Mimo to sukcesywnie przesyła do Łodzi kolejne pejzaże, akty i portrety,
niewątpliwie wzbogacające ofertę Naszej Galerii. Bezpośredni kontakt z
autorką, mobiletel: +48
514 940 373
MAGDALENA DORAU Obecnie
jest studentką IV roku
kierunku Projektowanie Odzieży w Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania
w Łodzi.
To kontynuacja jej wcześniejszej edukacji: Magdalena Dorau ukończyła
Liceum
Sztuk Plastycznych. Moda interesuje ją od lat – kiedyś
przygotowywała kolekcje
dla łódzkich firm odzieżowych a obecnie pracuje nad
projektami odzieży dla osób
niepełnosprawnych fizycznie. Doskonale rozumie potrzeby takich ludzi,
gdyż
przed laty sama poważnie ucierpiała w wypadku a teraz dzielnie zmaga
się z
chorobą. Artystka współpracuje także z Polskim Instytutem
Edukacyjno-Szkoleniowym oraz z galeriami w Niemczech, w
których wystawia swoje
prace malarskie. Zajmuje się również tkaniną unikatową,
grafiką, kolażem.
ALEKSANDRA CIECIURA Pejzaż nade wszystko Łodzianka,
z zawodu lekarz
stomatolog, musiała przerwać pracę zawodową z powodów
zdrowotnych. Od tamtej
pory ma jeszcze więcej czasu na swoją pasję, czyli malowanie, a efekty
jej twórczych
poczynań można oglądać na wystawach Stowarzyszenia Plastyków
Amatorów, Łódzkiej
Izby Lekarskiej i od dwóch lat w Naszej Galerii. Zanim
jednak Aleksandra
Cieciura stanie przed czystym płótnem lub kartonem,
wcześniej musi „skumulować”
wrażenia na zdjęciach robionych podczas licznych podróży
wakacyjnych. Fotografie
te są punktem wyjścia do wyciszonych, lirycznych pejzaży o wystudzonej,
jasnej
kolorystyce. Artystka najchętniej uwiecznia typowy polski krajobraz:
nizinne pola
i łąki o poziomej linii horyzontu, tafle wody w której
odbijają się drzewa i
samotne wiejskie domki, majestatyczne góry. 2007 rok również upłynął
Aleksandrze Cieciurze na malowaniu pejzaży:
nadmorskich widoków, łąk i kwiatów. Z technik
malarskich zdecydowanie
preferowała farby olejne, akwarele uważając za „zbyt
kapryśne”. Tradycyjnie
uczestniczyła w wystawach prac amatorów zorganizowanych w
Łódzkim Domu Kultury,
Bibliotece Uniwersyteckiej oraz Łódzkiej Izbie Lekarskiej.
![]() Czesława
Stefańska
Można
powiedzieć,
że ze sztuką
związane jest jej całe życie, także zawodowe. Absolwentka Liceum Sztuk
Plastycznych, 32 lata przepracowała w Wytwórni
Filmów Animowanych SeMaFor a
następnie w Wytwórni Filmów Oświatowych w Łodzi,
obecnie na rencie. Najchętniej
maluje pejzaże: lasy, morze i ulubione góry – ze
zdjęć, w pracowni. Pozwala jej
to na większą zabawę warsztatem i eksperymenty z kompozycją, swobodne
interpretowanie motywów, syntetyzowanie. Korzysta z farb
akwarelowych,
temperowych i ulubionych olejnych, tworzy także dynamiczne rysunki
tuszem,
wykorzystując formalne możliwości tej techniki: delikatne efekty
rozmycia
połączone z linearnością, wrażenie graficzności. – Malując wypoczywam, sztuka to doskonały relaks ale
i samorealizacja – uważa
artystka. Do
Naszej Galerii Czesława Stefańska trafiła przez Towarzystwo
Przyjaciół Niepełnosprawnych. W projekcie uczestniczy od
początku i jest bardzo
zadowolona z udziału w nim.
![]() Elżbieta
Łukasik
Pejzaż dopieszczony Jej przygoda z malowaniem zaczęła się w od udziału w plenerze w Kątach Rybackich w połowie lat 90. Tam zachwyciła się zmiennością i różnorodnością przyrody, którą uwiecznia do dziś – głównie w technice suchej pasteli. – Podziwiam strukturę śniegu, nietypowe kształty drzew, ulotność oświetlenia i kolor, który najpełniej udaje mi się oddać pastelami – opowiada artystka. Rzeczywiście, jej pejzaże w tej technice – widoki gór, morza, polnych kwiatów na tle zboża – ujawniają doskonale opanowany warsztat, którego nie powstydziłby się artysta zawodowy (Elżbieta Łukasik jest z zwodu ekonomistą, maluje w wolnych chwilach, których ostatnio ma niestety coraz mniej...). Na uwagę zasługują zwłaszcza płynne przejścia plam barwnych, ujmowanych w ryzy porządkującą kompozycję kreską. I chociaż autorka deklaruje, że swoje prace tworzy intuicyjnie, to widać, że panuje i nad całością i nad szczegółem – jej zdaniem zbyt dopieszczanym. Pejzaże Elżbiety Łukasik z pewnością nie są jednak „przegadane”. Jest w nich pewna lekkość, nastrój miejsca i chwili, oddany charakterystycznymi dla suchej pasteli przetarciami ale także rozwibrowaną plamą barwną czy plątaniną linii. Dominują kolory ciepłe np. piękne zestawienia błękitów, turkusów i zieleni składających się na obraz wzburzonego morza, czy nasycone ugry i pomarańcze, miękko przechodzące jedne w drugie w pejzażu Czerwonych Wierchów. W jej dorobku są także pastele utrzymane w ciemniejszej kolorystyce, o mocniejszych kontrastach, jak np. nastrojowy „Zmrok” inspirowany twórczością Stanisława Wyspiańskiego. O
Naszej Galerii Elżbieta Łukasik
dowiedziała się w Towarzystwie
Przyjaciół Niepełnosprawnych, w którym jest
sekretarką. Udział w tym projekcie
okazał się niezwykle budujący – cieszy ją, że powstało
miejsce integrujące
artystów niepełnosprawnych z całej Polski a zarazem
pozwalające im szerzej
zaistnieć w świadomości odbiorcy: poprzez wydawanie
katalogów, sprzedaż prac.
Oglądanie swoich obrazów na stałej ekspozycji daje
twórcom ogromną satysfakcję i
wiarę, że to, co robią ma głęboki sens.
MARIA JARZYNA Absolwentka Liceum Sztuk Plastycznych w Łodzi, pracowała w Semaforze, miała własny zakład hafciarski, od 2002 roku należy do Stowarzyszenia Plastyków Amatorów, od 2005 – do Naszej Galerii. Miniony rok był dla tej artystki niezwykle pracowity. Uczestniczyła, już po raz drugi, w lipcowym plenerze Naszej Galerii. W Uniejowie, Oporowie, Poddębicach za pomocą suchych pasteli, farb akwarelowych i akrylowych, malowała wtopione w zieleń zamki, pałace, dwory, panoramy oraz zajazd „Gościniec”. Pokazywała swoje prace na kilku wystawach zbiorowych m.in.: poplenerowej (październik) oraz pięciu malarskich indywidualności (grudzień) w Naszej Galerii. Razem z Krystyną Zarzycką miała wspólną ekspozycję pt. „Moje miasto: Łódź i Aleksandrów Łódzki” w łódzkiej kawiarni Lawendowe Wzgórza (kwiecień), indywidualną wystawę w Katowicach (listopad). Zdobyła wyróżnienie w konkursie „Ocalić od zapomnienia” w Tomaszowie Mazowieckim, wykonała cykl rysunkowych portretów artystów Naszej Galerii do katalogu na 2007 rok, malowała kwiaty, konie, koty... Jej malarski temperament najpełniej objawia się w pejzażach: o gęstej fakturze, intensywnym, świetlistym kolorze i ciekawych rozwiązaniach kompozycyjnych. Lubi podejmować temat architektury w krajobrazie – bryły budynków na jej obrazach są solidne, konkretne, o wyraźnych i poprawnych proporcjach, jak np. dwór w Ożarowie, zamek w Pabianicach czy wiatrak widziany zza płotu, na którym przysiadło czarne ptaszysko. Kolejną namiętnością Marii Jarzyny okazał się w minionym roku portret – wykonała kilkadziesiąt rysunkowych wizerunków swoich kolegów-artystów. – „I niektórzy są nawet do siebie podobni!” – podkreśla z dumą. Do szerokiego grona zainteresowań Marii Jarzyny dodać należy jeszcze malarstwo na szkle, w tej technice uwiecznia pejzaże, kwiaty i anioły. Zapraszamy również do odwiedzenia strony autorki www.mjjarzyna.art.pl
![]() Jordan
Perfenow
Latem 2007 r. odszedł od nas Jordan Perfenow, jeden z ciekawszych artystów Naszej Galerii. Jego prace znajdowały się w ofercie stałej Galerii, zaś w grudniu 2006 r. Stowarzyszenie Studio Integracji zorganizowało mu wystawę indywidualną. Jego ekspresyjne, niezwykle sugestywne rysunki, określane przez autora mianem ART BRUT, wzbudzają do dziś wiele emocji i nie pozwalają widzowi przejść obok nich obojętnie. Sztuka Perfenowa kipi od emocji, wręcz krzyczy, odnaleźć w niej można lęki i fascynacje przedwcześnie zmarłego twórcy, który miał niezwykle bogate, pełne niepokoju i wątpliwości, życie wewnętrzne. Ciągle poszukiwał nowych inspiracji i nowych środków wyrazu, bezustannie doskonaląc warsztat. Jego rysunki publikowane były m.in. na łamach miesięcznika Kalejdoskop. Choć artysta unikał bezpośrednich kontaktów z otoczeniem, chętnie udostępniał swoją twórczość publiczności – w ten sposób Jordan Perfenow prowadził trudny dialog ze światem zewnętrznym. Miejmy nadzieję, że odszedł pogodzony z sobą i najbliższymi. W Naszej Galerii zawsze będzie ciepło wspominany.
AGNIESZKA KOŁODZIEJCZAK „Ma historia bólem się zaczyna” – pisze artystka w jednym z najnowszych wierszy. To aluzja do poważnego wypadku jaki miała w kwietniu tego roku i który wyłączył ją na pewien czas z aktywnego życia. Ostatni rok nie był jednak czasem straconym dla tej wszechstronnej i niezwykle utalentowanej absolwentki łódzkich uczelni: ASP, WSHE i UŁ. Zafascynowana filmami Carlosa Saury o tańcu (zwłaszcza „Tangiem”) oraz wizerunkiem Edie Sedgwick – amerykańskiej aktorki, gwiazdy filmów Andy’ego Warhola z lat 60. – stworzyła cykl sugestywnych obrazów, utrzymanych w surrealistycznym klimacie, pełnych dziwnych wątków i niedopowiedzeń. Bohaterami najnowszych obrazów Agnieszki – malowanych farbami olejnymi na płótnie lub na papierze bezkwasowym – są obwiązane sznurami postacie, zainspirowane fotografiami przepracowanych Japończyków, drzemiących w metrze i na ulicach, ich stan określa się jako „inemuri”. Zachwycona klimatem dzieł Marca Chagalla, artystka zastosowała dominantę głębokiej czerwieni, co w połączeniu z wystudzonymi błękitami, oranżami i brązami wprowadza widza w stan nieważkości, klimat sennego marzenia. Agnieszka nie tworzy już kolaży. Za to pisze wiersze, w których opowiada o swojej bezradności wobec fizycznej niemocy, strachu i bólu. 2007 rok przyniósł artystce także nagrody i wyróżnienia: w konkursie fotograficznym, towarzyszącym tegorocznemu Festiwalowi Sztuki Niesłyszących (w kategorii Ludzie) oraz drugie miejsce w dorocznym konkursie fotograficznym dla Osób Niesłyszących we Wrocławiu. Ponadto Agnieszka była prelegentką podczas konferencji zorganizowanej przez Wyższą Szkołę Humanistyczno-Ekonomiczną w Łodzi, w dniach 9 - 11 października br. na temat: „Tożsamość społeczno-kulturowa głuchych”.
![]() MATYLDA SIEMIENOWICZ
JAGA WARD W
stronę abstrakcji
Z
wykształcenia jest
dentystą-protetykiem ale to malowanie sprawiało jej zawsze ogromną
frajdę. W
wolnych chwilach tworzyła portrety najbliższych i martwe natury. Za radą
jednej z pacjentek zapisała się na
zajęcia plastyczne, prowadzone przez Zofię Łobacz na Uniwersytecie
Trzeciego Wieku.
Następnie, w 1996 roku, została członkiem Stowarzyszenia
Plastyków Amatorów przy
ŁDK, tam dowiedziała się o Naszej Galerii, do której należy
od stycznia 2006
roku. Uczestniczyła w obu plenerach po ziemii łódzkiej a w
grudniu 2007 roku w
wystawie pięciu indywidualności malarskich Naszej Galerii. Jej najnowsze prace coraz bardziej zmierzają w stronę abstrakcji. Malowane szerokimi pociągnięciami pędzla i grubymi impastami intensywnego koloru pejzaże pokazują urokliwe zakątki miast, sielskie widoki zalanych słońcem pól, widziane z dziwnej perspektywy góry i doliny. Nie są to fotograficzne ujęcia konkretnych miejsc, raczej pejzaże przetworzone w wyobraźni artystki. Jaga Ward lubi eksperymentować z kompozycją, kolorem – często abstrakcyjnym – przy jednoczesnym bezustannym doskonaleniu warsztatu. Najczęściej maluje farbami olejnymi, oprócz pejzaży także portrety, jest też autorką świetlistych pasteli. Kreowana przez Jagę Ward na płótnach i kartonach rzeczywistość jest coraz bardziej niedopowiedziana, niejednoznaczna, tajemnicza. – Biorąc pędzel do ręki czerpię dużą przyjemność wchodząc w świat oderwany od rzeczywistości – opowiada o swojej twórczości artystka. W 2007 zdobyła II nagrodę (I miejsca nie przyznano) w dorocznym konkursie SPA „Z pleneru i z pracowni” za pracę pt. „Kwiaty”, namalowaną farbami akrylowymi.
![]() MARIUSZ
PETNIAK
Samouk,
tworzy od dziesięciu lat, nie należy do żadnych stowarzyszeń.
Wyjątkiem jest Nasza Galeria o której dowiedział się od
znajomych i pomimo
znacznej odległości – mieszka w Czarnem koło Szczecinka
– postanowił zaistnieć
także w Łodzi, której jeszcze nie zdążył odwiedzić. Nie
ukrywa, że ten kontakt
był dość przypadkowy i nie miał szczególnie sprecyzowanych
oczekiwań w stosunku
do projektu. Jego obrazy niewątpliwie wzbogaciły ofertę galerii:
zaprezentował
zarówno monumentalne, komponowane z wielkim rozmachem sceny
figuratywne, jaki i
kameralne akty kobiece, często nieukończone, z mocno wyeksponowanym
jednym
motywem: plecami, oczami, ustami, szyją. – W
swoich pracach staram się pokazać piękno kobiecego ciała ale i
osobowość
modelki a także to, ile dla mnie znaczy ta osoba. Maluję emocje
ograniczając
użycie kolorów – tłumaczy artysta. Jednak
najlepsze warsztatowo są płótna,
na których Mariusz Petniak farbami olejnymi maluje bukiety
kwiatów. Jego bzy
czy goździki zachwycają zarówno oszczędną, przełamaną
kolorystyką, rozmachem w
operowaniu plamą barwną – pomimo mniejszych
formatów, jak i swobodą
artystycznego gestu. Płatki, łodygi, liście pokazane są w
sposób niezwykle
plastyczny, ich dopełnieniem jest stonowane tło, nie konkurujące z
pierwszym
planem. Jest w tych pracach nastrój pewnej zadumy nad
ulotnością chwili,
nietrwałością, ale i pięknem natury. Autor czasami eksperymentuje z
różnymi
materiałami np. do płótna przykleja wypukłą piankę,
pióra, kawałki materiału.
![]() DANUTA
STELTER
Moje Łagiewniki
![]() GRAŻYNA
KAMIŃSKA
Powrót do tkaniny W 2007 roku Grażyna Kamińska odkryła nową technikę: malowanie na tkaninie, której właściwości doskonale poznała w pracy zawodowej. Zarazem rozszerzyła tematykę swoich prac o martwe natury. Nie zrezygnowała też z portretowania ulubionych kwiatów – w ofercie Naszej Galerii są kameralne kompozycje tej autorki np. wazon pełen kwiatów z talerzem, umieszczone na tle ciepłej, brązowej tkaniny, układającej się w miękkie fałdy i załamania, czy praca równie niewielkiego formatu, gdzie jasna kompozycja kwiatowa wyłania się z niedookreślonego, abstrakcyjnego tła – obraz ten mógł być malowany zarówno w pracowni jak i z wyobraźni.
![]() Andrzej Andrzejewski - jest łodzianinem. Tutaj ukończył uczelnię artystyczną i otrzymał dyplom na Wydziale Ubioru ówczesnej PWSSP. W latach 70-tych i 80-tych prowadził własną firmę odzieżową. Brał udział w kilkunastu wystawach zbiorowych i miał kilka indywidualnych. Wielokrotnie nagradzany - ostatnio w 2000 r. otrzymał dyplom wiceprezesa Rady Ministrów na Szóstej Ogólnopolskiej Wystawie Twórczości Artystycznej Sprawnych Inaczej. Jego pasją, ulubionym tematem od czasów młodości są konie. Rysował je w różnych nietypowych ujęciach, tworząc w ten sposób ,,wariacje" z motywem konia. Drugim preferowanym przez artystę tematem jest kultura Dalekiego Wschodu. Pogłębiając o niej wiedzę wykonał nawet kopię broni a jego malarstwo również odzwierciedla tą fascynację.
![]() CECYLIA JANUSZKIEWICZ-WOJTYSIAK
Rekordzistka To artystka niezwykle dynamiczna i
artystyczne „płodna”, bardzo
chciałaby uczestniczyć kiedyś w plenerze Naszej Galerii. Jest honorowym
i
jednym z pierwszych członków Stowarzyszenia
Plastyków Amatorów, a malarską pasją
zaraziła synową i wnuczkę!
![]() JACEK MARKUNAS
Miejsce w pamięci W sierpniu 2007 roku Nasza Galeria
przypomniała malarską i rysunkową
twórczość Jacka Markunasa na pierwszej pośmiertnej wystawie
jego dzieł. Prace
są w stałej ofercie Galerii.
KRYSTYNA MATUSIAK Bajka dla dorosłych 2007 rok był dla tej artystki niezwykle intensywny: oprócz pracy w kawiarni-galerii Carte Blanche w Łodzi (gdzie organizuje wernisaże i wieczory poetyckie), uczestniczyła w innych projektach kulturalno-artystycznych. Brała udział w obchodach dziesięciolecia Stowarzyszenia Artystów Świętego Jerzego, którego jest aktywnym członkiem (wystawa w Muzeum Kinematografii listopad-grudzień 2007), wysyłała swoje prace na liczne konkursy, m.in. na logo Muzeum Sztuki w Łodzi, międzynarodowe triennale Małe Formy Grafiki Polska-Łódź `08. Nowym doświadczeniem – na pograniczu zabawy i sztuki – okazało się dla artystki pisanie bloga internetowego. Inspirację dała jej praca – i tak powstała ironiczna bajka o królu Carte i królowej Blanche, jak zaznacza autorka – przeznaczona tylko dla dorosłych! W
zakresie twórczości plastycznej, Krystyna Matusiak
skoncentrowała się w
minionym roku na grafice, tworząc akwaforty i akwatinty. Jest
absolwentką PWSSP
w Łodzi, kobietą świadomą swoich twórczych i zawodowych
możliwości. I coraz
bardziej zafascynowaną biznesem – to niewątpliwie wpływ
intensywnej współpracy
z Carte Blanche. Czy uda się jednak pogodzić duszę artysty z twardymi
regułami,
jakie rządzą światem biznesu? A może wyniknie z tego nowa artystyczna
jakość?
![]() Tomasz
Gładysz
Z
wykształcenia ekonomista, sztuką interesuje się od dzieciństwa a w
ostatnich latach poświęca jej każdą wolną chwilę. Jak sam
mówi, tworzenie daje
mu ogromną satysfakcję, pozwala uwierzyć w siebie, czyni wrażliwszym i
lepszym.
O Naszej Galerii dowiedział się w Towarzystwie Przyjaciół
Niepełnosprawnych,
jest z nią związany od roku.
![]() RYSZARD ZIĘBA Radość koloru Są ludzie, którzy nigdy nie dorastają, całe życie przebywając w baśniowym świecie niesamowitych zamków, widmowych kościołów, aniołów, kwiatów, surrealistycznych przedmiotów-znaków, drzew i domów przeczących wszelkim prawom grawitacji – wywiedzionych z marzeń, snów, dziecięcych fantazji. Taka właśnie jest twórczość Ryszarda Zięby, podopiecznego V Domu Pomocy Społecznej, przy ulicy Podgórnej w Łodzi. Od początku pobytu w tym miejscu, chętnie i aktywnie uczestniczy w zajęciach plastycznych, w ramach terapii zajęciowej. Najchętniej korzysta z kredek świecowych i pastelowych, czasami sięga po farby plakatowe i akwarele. Maluje nimi własną wizję świata, używając do tego nasyconych, intensywnych kolorów w najdziwniejszych zestawieniach, np.: z dziecinną prostotą i swobodą łączy turkusy z oranżami, czy brązy z zielenią i ugrami. W tych pracach widać wielką pasję i radość tworzenia, dodatkowo widz dostaje w prezencie ogromny ładunek energii – obrazy kipią od nasyconych, ciepłych kolorów. To twórczość niezwykle osobista i oryginalna, dlatego tak trudno poddać ją ocenie. Do Naszej Galerii Ryszarda Ziębę zgłosił V DPS.![]() BOGDAN GRZYWA
Więcej fantazji Poza Naszą
Galerią Bogdan Grzywa należy do Stowarzyszenia
Twórców
Kultury w Tychach i Grupy Twórczej Strumień.
![]() Rafał
Kulik
Więcej na stronie:
RYSZARD SZYMANOWSKI W biegu Pomysłodawca, menedżer i dyrektor „NASZEJ GALERII” jest człowiekiem niezwykle wszechstronnym i pochłoniętym pracą: – „To właśnie dzięki niej, możliwa jest jedynie prawdziwa rehabilitacja osoby dotkniętej niepełnosprawnością, ta zawodowa i społeczna – powrót do normalnego funkcjonowania, to naturalny proces i ogromna, wewnętrzna potrzeba, każdej osoby (chęć podniesienia się, kiedy upadamy), której wystarczy czasem dopomóc” – zawsze o swojej pracy, mówi wychowany do niej w szacunku – Ryszard Szymanowski. Świetna, wręcz mistrzowska organizacja czasu, pozwala mu, na prowadzenie Stowarzyszenia i na ogromne sukcesy w realizacji projektu. Choć sam jest twórcą, od chwili powstania Galerii niestrudzenie promuje twórczość swoich niepełnosprawnych koleżanek i kolegów. To z myślą o nich współtworzył ponad trzynaście lat temu inne Stowarzyszenie - „Studio Integracji”, którego obecny profil i charakter działalności, niestrudzenie wypracowywał swoim uporem, ogromnym zaangażowaniem i determinacją, a którego przewodniczący, były piosenkarz Krzysztof Cwynar uczynił niedostępnym dla niepełnosprawnych, zamieniając w nazwie Stowarzyszenia słowo „Integracji” na „Dyskryminacji” i „Nietolerancji”. Od 2005 roku, po długotrwałych zabiegach i staraniach, założył pierwszą w Polsce profesjonalną galerię twórców niepełnosprawnych „NASZĄ GALERIĘ”, która jest obecnie podstawową działalnością Stowarzyszenia „NASZA GALERIA”. Działalność Galerii nie ogranicza się jednak do Łodzi, ma charakter i zakres ogólnopolski. Wytrwały i uparty menedżer odczuwa największą satysfakcję, kiedy organizuje uczestnikom „NASZEJ GALERII” coroczne plenery tematyczne, zbiorowe i indywidualne wystawy w kraju i za granicą, pozyskuje środki na publikacje (coroczne albumy prac, kalendarze regionu łódzkiego, w ramach realizacji projektu pt. „Łódzkie, warte utrwalenia i pokazywania” oraz zamykające każdy rok albumy „Naszej Galerii”), materiały plastyczne, oprawę obrazów. Okupuje to
czasem, przeznaczonym na własną twórczość.
Twórczość także poetycką – indywidualny tomik
wierszy Ryszarda Szymanowskiego, pt. …
"Tylko słowa". Maluje, chętnie łączy różne
techniki z
ulubionym rysunkiem tuszem (piórko i rapidograf), projektuje
grafiki
komputerowe, a także logotypy dla firm. Posiada bogaty dorobek malarski
i
graficzny. Niechętnie uczestniczy w wystawach, niektórzy
zazdrościliby mu samych
propozycji. Wiele jego prac powstało pod wpływem impulsu, kaprysu
chwili – aby
rozładować stres, dla wyciszenia się nad kartką papieru. Czym dla
Ryszarda
Szymanowskiego jest uprawianie sztuki? –
„Odskocznią od codziennej udręki, a
nawet cierpienia, pomysłem na pogodę ducha na trudnej drodze życia i
przeznaczenia” – odpowiada dyrektor Naszej Galerii
i dodaje – „Przez sztukę realizuję
siebie, żeby nie być postrzegany jedynie przez pryzmat choroby, ale
przez własne
dokonania i talenty”
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||